Zamiast 19,5 mld zł w ciągu siedmiu lat państwo dostanie 14,2 mld zł z elektronicznego myta. Wszystko przez opóźnienia w budowie dróg.
Wczoraj rząd przyjął stawki opłat za przejazd ciężarówkami i autobusami. Zdecydował także, które drogi zostaną objęte elektronicznymi opłatami. Mają one zacząć obowiązywać od 1 lipca na 1565 km autostrad (bez koncesyjnych odcinków), dróg ekspresowych i dróg krajowych. Problem w tym, że budowa systemu jeszcze nawet nie ruszyła. Austriacki Kapsch, który w przetargu pokonał firmę Jana Kulczyka, z rozpoczęciem prac czekał na określenie sieci dróg objętych e-mytem. Mimo to rząd zapewnia, że zdąży na czas.
– System zacznie obowiązywać zgodnie z planem – mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA. – Nie ma podstaw, aby obawiać się o niedotrzymanie terminu – twierdzi.