– Analiza tego problemu trwa od połowy stycznia i nie przybrała jeszcze postaci postępowania administracyjnego – potwierdza nasze informacje Agnieszka Głośniewska, rzecznik Urzędu Regulacji Energetyki.

– Temat jest bardzo gorący – mówi „DGP” Andrzej Czerwiński, szef parlamentarnego zespołu ds. energetyki. – Radzę poczekać na ustalenia URE – mówi.

Nie wiadomo jednak, kiedy regulator zakończy prace.

– Tego typu analizy wymagają rozpoznania złożonych kwestii prawnych – tłumaczy Agnieszka Głośniewska, ale nie chce podać żadnych szczegółów postępowania ani dat.

GPW handluje energią od 11 grudnia 2010 r. Weszła na ten rynek, gdy wspólnie z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych oraz spółką WSEInfoEngine kupiła platformę obrotu energią od spółki Elbis, należącej do Polskiej Grupy Energetycznej. Elbis posiadał koncesję na obrót energią, GPW jej nie ma. A zgodnie z prawem energetycznym każdy, kto chce czerpać zyski z obrotu energią, musi taką licencję posiadać. I dlatego właśnie URE bada, czy GPW nie powinna takiego zezwolenia posiadać.

Władze giełdy uważają, że sprawy nie ma.

– Giełda Papierów Wartościowych nie jest stroną transakcji zawieranych na platformie POEE – informuje Anna Wiśniewska z biura prasowego GPW. – Działalność GPW nie polega na dokonywaniu obrotu energią elektryczną, lecz na organizowaniu obrotu dokonywanego przez inne podmioty – dodaje.

GPW twierdzi, że ustawa o obrocie instrumentami finansowymi daje jej prawo organizowania obrotu towarami giełdowymi bez potrzeby uzyskiwania w tym zakresie dodatkowych zezwoleń, koncesji itp.

Jednak nie wszyscy zgadzają się z tym stanowiskiem. Za tym, że GPW powinna posiadać koncesję, opowiada się m.in. prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej.

Pojawiają się też głosy, że taki obowiązek powinny mieć instytucje, które kupiły platformę wraz z GPW.

– Stroną transakcji zawieranych na POEE faktycznie nie jest GPW. Pytanie jednak, czy w aktualnej sytuacji prawnej koncesji nie powinien posiadać Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych – zastanawia się Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii, konkurent GPW.

Inni prawnicy jednak uważają, że akurat KDPW może być z tego obowiązku zwolniony.

– Zgodnie z prawem energetycznym każdy, kto prowadzi działalność w zakresie obrotu paliwami lub energią, powinien uzyskać koncesję. Od tej zasady są jednak wyjątki – mówi adwokat Eligiusz Krześniak, partner w Kancelarii Squire Sanders Święcicki Krześniak. I wskazuje, że na liście instytucji zwolnionych z obowiązku posiadania licencji jest właśnie KDPW. Jednak nie ma na niej GPW.

Filip Elżanowski, ekspert prawa energetycznego, uważa, że problem tkwi gdzie indziej. – Jeżeli URE stwierdzi, że KDPW spełnia przesłanki dokonywania obrotu energią, czyli m.in. zarabia na dokonywanych transakcjach, regulator może wymagać od GPW koncesji – mówi nasz rozmówca.

O tym, że sprawa jest poważna, świadczy fakt, że wiele osób odmówiło komentarza w tej sprawie.

– Jesteśmy zaangażowani w sprawę – usłyszeliśmy od przedstawicieli trzech największych firm doradczych na rynku.

Gdyby okazało się, że według URE konieczne jest posiadanie licencji, GPW mogłaby zostać ukarana kwotą do wysokości 15 proc. obrotów. Taki obrót sprawy byłby dla giełdy bardzo niekorzystny, zwłaszcza że już teraz pojawiają się głosy, że zamieszanie wokół koncesji na obrót energią fatalnie odbija się na reputacji Ludwika Sobolewskiego.

– Obecny zarząd giełdy to wielcy fachowcy w sprawach finansowych, ale wiele wskazuje na to, że mogli polec na zawiłościach prawa energetycznego. Nie odrobili lekcji – mówi się w branży.

Jednak GPW prędzej czy później dostanie wolną rękę w obrocie energią. W tej sprawie chcą jej pomóc posłowie.

– Chcemy rozpocząć dyskusję nad usankcjonowaniem GPW jako instytucji mogącej obracać energią na podstawie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi – mówi Andrzej Czerwiński, szef parlamentarnego zespołu ds. energetyki.

Także Skarb Państwa chce obecności GPW na rynku obrotu energią. Adam Leszkiewicz, wiceminister Skarbu Państwa, powiedział, że państwo sprzeda GPW swój pakiet akcji TGE. To zaś może doprowadzić do przejęcia tego największego obecnie rynku obrotu energią.

PRAWO

Spory wokół ustawy energetycznej

Ustawa energetyczna z 11 czerwca 2010 r. nałożyła na wytwórców energii obowiązek sprzedaży co najmniej 15 proc. prądu w otwartym obrocie. Już po kilkunastu dniach okazało się, że zapisy dotyczące giełdowego obligo wzbudzają interpretacyjne spory. Szybko więc powstała nowelizacja, która do Sejmu trafiła już 23 czerwca 2010 r. Nowela proponuje, aby do listy instytucji, na których mogą handlować firmy energetyczne – czyli otwartych przetargów i giełd towarowych – dodać także internetowe platformy oraz rynek regulowany w rozumieniu ustawy z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. To, że takie zapisy mają się dopiero pojawić, sugeruje, że obecnie handel energią na platformie należącej do GPW nie oznacza realizacji obowiązku giełdowego. Najwyraźniej nie są pewne tego nawet firmy energetyczne, bo gdy platformą zaczął interesować się Urząd Regulacji Energetyki, obroty na niej nieco spadły.