Z opublikowanych przez giełdowe spółki raportów rocznych wynika, że notowane na warszawskim parkiecie banki zamknęły ubiegły rok zyskiem na poziomie 9,685 mld zł. Tymczasem w roku 2009 było to nieco ponad 7,2 mld zł. To oznacza wzrost o ponad 33 proc.

– Większość banków pozytywnie zaskoczyło swoimi wynikami. Pozytywnie w tym sensie, że zarobiły więcej, niż się spodziewano. Wyjątkiem wydaje się jedynie bank Pekao SA – mówi Paweł Cymcyk, analityk AZ Finanse.

I rzeczywiście, drugi co do wielkości bank w Polsce poprawił zysk netto tylko o ok. 4 proc. Większość banków notowało progresję mierzoną w kilkunastu czy kilkudziesięciu procentach. Tak jak PKO BP. Jego zysk wzrósł w porównaniu z rokiem 2009 o prawie 40 proc. i wyniósł ponad 3,2 mld zł, co jest najlepszym wynikiem w historii tej instytucji. Bardzo dobre dane podał też BRE Bank – zysk 641 mln zł w porównaniu z 128 mln zł rok wcześniej, Kredyt Bank – prawie 186 mln zł wobec niecałych 35 mln zł w 2009 roku, czy Millennium – 326 mln zł w porównaniu z 1,5 mln zł w roku 2009. Nie znamy jeszcze raportu rocznego BOŚ i BPH, dlatego w naszym zestawieniu wzięliśmy pod uwagę ich wyniki po trzech kwartałach zeszłego roku. W przypadku tego pierwszego widać zdecydowaną poprawę danych – po trzech kwartałach miał zysk w wysokości 51,1 mln zł (zysk za cały 2009 roku wynosił 26,9 mln zł). Z całego bankowego towarzystwa jedynie BPH notował stratę. Po trzecim kwartale wynosiła ona ponad 187 mln zł.

Tak dobre wyniki to głównie zasługa niższych rezerw oraz większych przychodów z odsetek, prowizji i opłat. Nie bez znaczenia był też wzrost akcji kredytowej. – Banki skorzystały z lepszej koniunktury w gospodarce – mówi Krzysztof Stępień, analityk AgioFunds TFI. Dodaje, że wzrost zysków wynika z niskiej bazy porównawczej. – Rok 2009 to dno kryzysu – mówi.

Eksperci twierdzą, że obecny rok dla banków będzie jeszcze lepszy niż ubiegły. Wszystko wskazuje na to, że wzrosną stopy procentowe, a to woda na młyn dla tych instytucji. Będą musiały podnieść oprocentowanie depozytów, ale na pewno nie tak dużo jak oprocentowanie kredytów. Zatem przychody z odsetek wzrosną.

Dla giełdowych inwestorów to sygnał do zakupów akcji notowanych w Warszawie banków.