"Wzrost PKB w IV kwartale 2010 r. to nie "wystrzał". Jeśli patrzymy na dane za I, II i III kwartał, widać, jak sytuacja się poprawia. To nie może być "wystrzał" tym bardziej, że mamy w IV kwartale bardzo wyraźne przesłanki do tego wzrostu - konsumpcja i zapasy.

O tym, że konsumpcja wpłynie na wzrost PKB wiedzieliśmy przez cały 2010 r. Pod koniec roku było to jeszcze wyraźniejsze, po danych o wzroście zatrudnienia i wynagrodzeń. Szczególnie fundusz płac w grudniu bardzo wyraźnie wzrósł.

Na dynamikę wpłynęła też podwyżka VAT od nowego roku - przekładanie tej konsumpcji, planowanej na styczeń, na koniec 2010 r. Pod tym względem te dane o konsumpcji są lekko zawyżone, a odbije się to na I kwartale 2011 r.

Od III kwartału widać też wzrost zapasów po okresie spowolnienia gospodarczego. Ja wiążę to ze zwiększoną konsumpcją, bo firmy dostosowują swoje zapasy do zapotrzebowania rynku. Firmy utrzymują zapasy w relacji do zakupów przez klientów - skoro rosła sprzedaż, ten wskaźnik zapasów też musiał być większy.

To nie jest wzrost na miarę naszych potencjalnych możliwości, ale bardzo dobry wynik na miarę możliwości w tym momencie. Potwierdza to niższa dynamika wzrostu eksportu niż importu. Zawsze, gdy nasza gospodarka zaczynała się dynamicznie rozwijać, istotnie przyspieszał import w relacji do eksportu.

Pomimo wzrostu eksportu do Niemiec i rozwoju tego rynku, widać było, że do tej pory nie miał on jeszcze szans rozwojowych. Poprawa sytuacji daje szansę w 2011 r. na poprawę dynamiki eksportu. Dynamika nie będzie pewnie wyższa od importu, bo jeśli gospodarka będzie się rozwijać - a wszystko na to wskazuje - będzie potrzebowała większego importu.

Gospodarka w IV kwartale rozwijała się bardzo równomiernie. To pierwszy kwartał, w którym tak wyraźnie było to widać w komponentach PKB. Dynamika wartości wytwarzanej przez przemysł, budownictwo, transport, handel była porównywalna. Widać, że ten wzrost sektorowo jest bardzo zrównoważony, co też bardzo dobrze rokuje na 2011 r."