Trwające od ponad półtora roku prace nad zmianami w ustawie o kredycie konsumenckim nabrały tempa. Wczoraj sejmowa komisja gospodarki zapoznała się z efektami prac w podkomisji i od razu przyjęła projekt. Wkrótce trafi pod głosowanie.

– Ustawa powinna zostać przyjęta w najbliższym czasie – mówi poseł Tadeusz Aziewicz z PO. Rząd i PO chcą, by weszła w życie nie później niż od 2012 r., więc czasu jest niewiele, bo ma półroczne vacatio legis. Nowe regulacje obejmą kredyty o wartości do 75 tys. euro, czyli 255,55 tys. zł.

Ustawa wprowadza w Polsce unijne standardy, jak jednakowy formularz kredytowy zawierający m.in. koszty pożyczki, całkowitą kwotę do spłaty, oprocentowanie, wymagane zabezpieczenia, obowiązkowe ubezpieczenia. – Będą musiały go stosować wszystkie instytucje finansowe, w tym m.in. SKOK-i, parabanki oraz osoby fizyczne, które udzielają pożyczki – mówi „DGP” Małgorzata Cieloch z UOKiK. A Komisja Nadzoru Finansowego zwraca uwagę, że skończy się problem nierzetelnych reklam kredytów, pomijających część kosztów.

Instytucje udzielające kredytów zostaną w bolesny sposób zmuszone do dokładnego informowania klientów: grozić im będzie udzielenie kredytu za darmo. W ciągu roku od podpisania umowy będzie można złożyć oświadczenie, że zostało się niedoinformowanym, i oddać pieniądze bez odsetek i innych kosztów.

Nowe przepisy będą wymagać od firm więcej pracy, ale ceny kredytów raczej z tego powodu nie wzrosną. Mogą nawet spaść. – Otrzymywanie tego samego zestawu informacji o ofercie wyzwoli presję na obniżanie kosztów – mówi „DGP” Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów.

Ale jest też grupa klientów, którzy mogą być niezadowoleni – stracą szanse na kredyt od ręki, a jeśli są bardzo zadłużeni, w ogóle go nie dostaną. Dziś ich zdolność kredytową muszą badać wyłącznie banki. – Po zmianach obowiązek ten obejmie wszystkie instytucje – mówi Cieloch.

Niekorzystną zmianą jest wprowadzenie rekompensat za wcześniejszą spłatę kredytu. Teraz przy kredycie konsumenckim takiej opłaty nie ma, po zmianach może być to nawet 1 proc. Ale opłat unikną osoby, które wybrały kredyt o stałej stopie oprocentowania, oraz te, które przed terminem spłacą niezbyt duże kwoty (w ciągu roku mniej niż trzykrotność średniej płacy w gospodarce).

Poza tym przybędzie biurokracji. – Wydłużą się umowy kredytowe, pojawią się kolejne oświadczenia do podpisania – mówi Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich. Trudniej też będzie kupować na raty w sklepie.