Dotyczy to zarówno mieszkań, jak i działek oraz domów. Większość pośredników uważa, że te spadki nie będą jednak duże i w tym roku nie przekroczą 5 proc. Biura nieruchomości wskazują, że kryzys gospodarczy i dostępność kredytów to główne czynniki decydujące o obecnym i spodziewanym poziomie cen nieruchomości.

– Kredytów hipotecznych udzielono w styczniu nieco więcej niż przed rokiem, ale nadal jest ich bardzo mało. To nie wynika tylko z polityki banków. Klienci nie chcą się zadłużać. Być może liczą na dalszy spadek cen nieruchomości – mówi Halina Kochalska z Open Finance.

Mogą mieć rację. Tylko 15 proc. badanych właścicieli agencji spodziewa się, że ceny nieruchomości pójdą w tym roku w górę. – Stale zwiększa się podaż mieszkań, co powinno przyczynić się do obniżek cen zarówno na rynku pierwotnym, i jak wtórnym – mówi Bolesław Drapella, prezes Morizon.pl.

Na oczekiwania pośredników wpływa też zapowiedź zmian w programie „Rodzina na swoim”. Obecnie kredyty z dopłatą państwa stanowią 15 – 20 proc. wszystkich udzielanych pożyczek mieszkaniowych, więc przełożenie na rynek jest znaczące. Prawdopodobnie od kwietnia będą obowiązywały zdecydowanie niższe limity cen mieszkań, które będzie można kupić z dopłatą państwa. Z punktu widzenia pośredników najważniejsza zmiana polega jednak na ograniczeniu tego programu tylko do rynku pierwotnego. Dlatego spodziewają się oni mniejszej liczby transakcji, przy jednoczesnym wzroście liczby ofert sprzedaży na rynku wtórnym.

Zdaniem ekspertów spadek cen nie będzie dotyczył jednak wszystkich mieszkań. – Według mnie ciągle dobrą inwestycją jest zakup tzw. idealnych mieszkań, czyli 2-pokojowych lokali o powierzchni około 50 mkw., które są dobrze skomunikowane z centrum – mówi Bolesław Drapella.

Pośrednicy oczekują też obniżek cen najmu. Prawie 45 proc. z nich spodziewa się, że czynsze spadną.