Spółka na zlecenie zgromadzenia akcjonariuszy badała od listopada zeszłego roku transakcje firmy oponiarskiej z kilkudziesięcioma przedsiębiorstwami powiązanymi z Goodyearem, który ma w ręku większościowy pakiet Dębicy.

O sprawdzenie, czy w rozliczeniach nie doszło do transferu zysków, wnioskowało PZU Asset Management posiadające około 12 proc. Dębicy. Końcowy raport rewidenta jest niekorzystny dla PZU AM. Wynika z niego co prawda, że marże osiągane przez firmę w transakcjach z podmiotami grupy w latach 2005 – 2009 były niższe niż marże w transakcjach z podmiotami spoza Grupy Goodyear. Jednak z drugiej strony audytor uznał taki poziom w transakcjach wewnątrz grupy za uzasadniony, m.in. z uwagi na skalę obrotów.

– PZU niesłusznie kwestionuje relacje wiążące Dębicę z Goodyearem, ponieważ to właśnie ten partner kupuje u nas ponad 80 proc. produkcji, zapewniając spółce oraz wszystkim jej akcjonariuszom stały, wysoki i pewny zysk, niezależnie od zawirowań na światowych rynkach – tłumaczy Jacek Pryczek, prezes Firmy Oponiarskiej Dębica.

Piotr Góralewski, prezes PZU AM, nie wdając się w szczegóły, powiedział jedynie, że taki wynik kontroli audytora był do przewidzenia. Spółka zarządzająca aktywami naszego narodowego ubezpieczyciela od początku kwestionowała wybór Grant Thornton Frąckowiak na rewidenta. PZU AM uznało, że ze względu na skalę sprawy taka firma nie jest w stanie ogarnąć wszystkich jej aspektów. Według polskiej firmy audytorem powinno być BDO, które przed laty audytowało Stomil Olsztyn w sporze mniejszościowych akcjonariuszy z koncernem Michelin. Chodzi o raport BDO z 2001 r. przygotowany na zlecenie mniejszościowych akcjonariuszy, w którym firma uznała, że w Stomilu były znamiona stosowania cen transferowych. Jednak na wybór tej firmy nie zgodzili się Amerykanie. Wskazywali, że audyt ten został potem zakwestionowany przez PwC i KPMG. Obie firmy uznały, że w audycie BDO były uchybienia merytoryczne.