Korki nie tylko uszczuplają nasz wolny czas, lecz także portfele. Jak obliczyła firma Deloitte, mieszkańcy siedmiu największych miast Polski w ciągu roku tracą w korkach łącznie 4,2 mld złotych, a budżet państwa kolejne 3,7 mld złotych. To jednak i tak niewiele w porównaniu ze spustoszeniem, jakie drogowe zatory sieją w gospodarce USA. Według naukowców z Instytutu Transportu Uniwersytetu Teksańskiego roczne straty spowodowane korkami wynoszą 115 mld dolarów rocznie. To koszt zmarnowanego paliwa, nieobecności w pracy i opóźnionych transportów towarów.

W Warszawie przeciętne opóźnienie na odcinku 10 kilometrów wynosi 25 minut, jednak są rejony miasta, gdzie w godzinach szczytu średnia ta zbliża się do 60 minut. Za ten stan rzeczy kierowcy obwiniają władze i drogowców. Pierwszym zarzucają, że nie budują wystarczająco dużo dróg, drugim – że gdy już je budują, to jednocześnie zamykają pół miasta i paraliżują ruch. Tymczasem wiele korków i zatorów powstaje z winy samych kierowców. Radzimy, co robić, by tego uniknąć.

Stereotyp I: Wpuszczanie kierowców z innego pasa wydłuża korki

Często zdarza się, że przy zwężeniu drogi pojazdy poruszające się czynnym pasem ruchu nie chcą wpuszczać tych jadących pasem, który się kończy. A bardziej porywczy kierowcy celowo blokują zwężający się pas ruchu i nie dopuszczają, by poruszały się nim inne auta. Uważają, że takie wpychanie się wydłuża korki. Jest dokładnie odwrotnie.

Brytyjski instytut drogownictwa zbadał, że jazda na tzw. zakładkę (bądź suwak) poprawia płynność ruchu o 20 – 30 proc. W Niemczech przy każdym zwężeniu ustawia się specjalne znaki zachęcające do jazdy na suwak. Zasada jest prosta – do zwężenia samochody powinny się poruszać wszystkimi możliwymi pasami, lecz ze sporymi odstępami od siebie. Dopiero na końcu powinny na przemian się przepuszczać, podobnie jak ząbki w zamku błyskawicznym.

Stereotyp II: Nie można jeździć pasem dla busów

Wielu kierowców sugeruje się wyłącznie znakami poziomymi, czyli napisami „bus” na asfalcie. Tymczasem w hierarchii znaków drogowych ważniejsze są te pionowe, pod którymi często umieszczone są tabliczki informujące, kiedy pas jest czynny tylko dla busów. I tak np. w Warszawie większością pasów dla busów nie można jeździć tylko w dni powszednie w wyznaczonych godzinach (najczęściej 6 – 9 rano i 15 – 18 po południu). W innych terminach wszyscy kierowcy mogą się poruszać po pasach legalnie.

Stereotyp III: Jest zielone, muszę wjechać na skrzyżowanie

Na skrzyżowaniu jest zielone światło, więc wszyscy jadą, nie zwracając uwagi na to, że korek za skrzyżowaniem uniemożliwia zjechanie z niego. Światło zmienia się na czerwone, na skrzyżowanie starają się wjechać samochody z ulic prostopadłych i dochodzi do paraliżu. To częsty widok na naszych drogach.

W wielu krajach Europy oraz w USA za wjeżdżanie na skrzyżowanie, gdy nie można z niego zjechać, grożą wysokie mandaty, wyższe nawet niż za przekroczenie prędkości. Kierowców każe się na podstawie nagrań z miejskiego monitoringu.

W Kalifornii np. jest to 500 dolarów. W Polsce teoretycznie grozi za to od 200 złotych mandatu, w praktyce policja rzadko karze za takie wykroczenie.

Stereotyp IV: Jazda skrajnym prawym pasem ronda jest najbezpieczniejsza

Nawet co piąty kierowca korzysta z ronda, poruszając się wyłącznie skrajnym prawym pasem. Tymczasem przepisy mówią jasno – w przypadku rond z trzema pasami skrajnym prawym mogą poruszać się tylko pojazdy skręcające w prawo i jadące prosto. Środkowym – wyłącznie jadące prosto, zaś wewnętrznym lewym – jadący prosto, skręcający w lewo i zawracający. Tymczasem zdarzają się kierowcy, którzy nawet na oznakowanych rondach z sygnalizacją świetlną próbują skręcić w lewo, jadąc skrajnym zewnętrznym pasem. W ten sposób blokują wjazd innym pojazdom, a ponadto mogą spowodować kolizję.

Częstym przewinieniem jest też nieużywanie kierunkowskazów na rondzie. Skręcając w lewo, mamy obowiązek przed wjazdem na rondo włączyć lewy, a zjeżdżając z ronda – prawy kierunkowskaz. Zjeżdżając z ronda, nie możemy wybrać sobie dowolnego pasa ruchu. Musimy zająć ten, którym jechaliśmy po rondzie.

Stereotyp V: Prawym pasem nie można wyprzedzać

Lewy pas ruchu uchodzi za najszybszy. Nie dotyczy to dróg polskich: zarówno tych w miastach, jak i ekspresowych czy autostrad. Niewiele osób wie, że nieuzasadniona jazda skrajnym lewym pasem jest karalna – mandat to 200 zł.

Zgodnie z przepisami pojazdy jadące lewym pasem możemy wyprzedzać z prawej strony, pod warunkiem że jezdnia ma dwa (w mieście) lub trzy (poza miastem) pasy ruchu w jedną stronę. Zabronione jest wyprzedzanie z prawej strony przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia, na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi oraz na skrzyżowaniu (z wyjątkiem ronda i skrzyżowania, na którym ruch jest kierowany).