Ale książki w internecie to od niedawna nie tylko egzemplarze papierowe wysyłane na zamówienie, lecz także e-booki. W Europie, nawet zachodniej, są nadal egzotyką. W Polsce mało który wydawca w ogóle zaczął o nich myśleć, a co dopiero wprowadził je do swojej oferty (wyjątkiem są W.A.B. i Świat Książki). Tymczasem w USA w wypadku niektórych książek już 30 proc. sprzedanych egzemplarzy to e-booki. Ta oszałamiająca rewolucja wynika z triumfu elektronicznych czytników oraz iPadów, które wstrzeliły się w amerykańskie zamiłowanie do gadżetów. Dziś Amerykanie mają już 15 mln iPadów, ponad 5 mln kindle’ów oraz 2 mln nooków.

Wraz z przestawianiem się amerykańskich czytelników na e-booki rynek tradycyjnego handlu książkami ciągle się kurczy. W październiku 2010 roku sprzedaż w księgarniach spadła o 2,5 proc., choć cała sprzedaż detaliczna w Ameryce wzrosła w tym okresie o 5,7 proc. Ale najpilniej obserwowaną zmianą są ostatnio problemy finansowe sieci Borders, która w ciągu ubiegłego roku zamknęła ponad 200 sklepów (pod koniec trzeciego kwartału 2010 r. miała ich ok. 650), a ostatnio przestała płacić wydawcom. Świat wydawniczy aż szumi od plotek o rychłym bankructwie firmy (decyzja może zostać ogłoszona już w przyszłym tygodniu). Będzie to wielki wstrząs na rynku, na którym Borders przejmuje nadal 8,5 proc. wydatków osób kupujących książki.

Nie mogąc rywalizować ze sklepami internetowymi, które mają nieskończenie wiele miejsca na magazyny, sieci w ostatnich latach rezygnowały z ambicji posiadania szczególnie szerokiej oferty w sklepach. Tu jednak czyhała na nie druga pułapka – konkurencja supermarketów, które nieustannie wzmacniają sprzedaż książek, głównie bestselerów. Mało wybredny czytelnik, który robi zakupy w supermarkecie, spokojnie może ograniczyć się do tej oferty i w ogóle zrezygnować z przekraczania progu księgarni.

Dlatego księgarze odkryli, że jeśli chcą przetrwać, muszą zaoferować klientom coś, czego nie mogą oni dostać w sklepach internetowych ani w supermarketach. Tym czymś jest atmosfera. Tradycyjne księgarnie nie mogą być tylko składami książek. Pod tym względem zawsze szerszą ofertę będą miały sklepy internetowe, cenami pognębią je supermarkety. Muszą stać się miejscami, w których chce się przebywać. Barnes & Noble odkrył to już w 1993 roku i podpisał z ulubioną przez Amerykanów siecią kawiarni Starbucks kontrakt na otwarcie jej punktów w swoich księgarniach. Borders dołączył z podobną decyzją dopiero dziesięć lat później.

– Sukces zależy od wyboru książek, jakości usługi i atmosfery. Innymi słowy powoli zaczynamy wracać do normalności – mówił gazecie „New York Times” Mitchell Kaplan, właściciel niezależnych księgarni Books & Books m.in. na Florydzie. Podobnie uważa amerykański agent literacki Andrew Wylie. Jego zdaniem księgarnie sieciowe skazane są na upadek, przyszłością sprzedaży książek będą zaś internet oraz księgarnie niezależne, które znają potrzeby ludzi w swojej dzielnicy.

Dlatego powstają dziś na przykład sklepy internetowe sprzedające e-booki małych wydawców, których książki są niedostępne w sieciach. Niektórzy stawiają na książki związane z regionem. W Kolorado otwarto ostatnio księgarnię specjalizującą się w poezji (trzecią tak sprofilowaną w całych USA), która ma kącik kawiarniany oraz okienko do sprzedaży z ulicy. „New York Times” podaje też przykład HugoBookstores w Massachusetts, który wprowadził do swojej oferty kursy hiszpańskiego i robienia na drutach. Pewna księgarnia w stanie Iowa obok książek sprzedaje dobre wina na butelki. Podobny model biznesowy wprowadziła właścicielka księgarni w Illinois. Serwowanie wina pozwoliło jej odróżnić się od wielkich sieci, które sprzedają kawę.

Polska czeka na zmiany

W Polsce nadal jesteśmy na etapie pierwszej rewolucji: księgarnia Za Rogiem bankrutuje, a sieć potentata Foksa rośnie w siłę. – Empik cały czas otwiera nowe salony. Przegrywają natomiast małe księgarnie – mówi „DGP” Łukasz Gołębiewski, analityk rynku książki i prezes Biblioteki Analiz. – Wydawnictwo Literackie w 2010 roku odnotowało 25-proc. wzrost obrotu, z czego większość przypada na sprzedaż w empikach. Internet to zaledwie parę procent naszego obrotu – mówi nam Grzegorz Głódkowski, dyrektor handlowy Wydawnictwa Literackiego.

Ale Empik rozumie, że z czasem i do Polski przyjdzie druga rewolucja księgarska. Dlatego otworzył portal internetowy Empik.com i do palmy pierwszeństwa w sprzedaży naziemnej w Polsce dodał tytuł największej polskiej księgarni internetowej, zabezpieczając się tym samym na przyszłość, która i u nas należeć będzie zapewne do komputerowej sieci.