Spór między DPTG a TP o gigantyczne odszkodowanie wchodzi w kolejną fazę. GN Store Nord, do którego należy duńska spółka DPTG, będzie składać pozwy w kolejnych krajach, by zmusić TP do wypłaty 1,57 mld zł odszkodowania przyznanego jej przez wiedeński arbitraż w sporze o światłowód biegnący przez Polskę – zapowiada w rozmowie z „DGP” Mikkel Danvold, wiceprezes GN Store Nord. DPTG wszczęła już postępowanie egzekucyjne przeciwko TP przed sądem w Polsce, ale także w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Holandii. Zapowiada, że zrobi to w kolejnych krajach. – Są wśród nich takie państwa, jak Francja, Włochy, Hiszpania, a nawet USA – mówi Mikkel Danvold.

Gotowi do rozmów

Ale od razu składa też TP propozycję: jeśli TP zapłaci DPTG przyznane jej przez wiedeński sąd odszkodowanie za pierwszy okres arbitrażu – lata 1994 – 2004, to władze GN Store Nord mogą usiąść z władzami TP do rozmów na temat odszkodowania za drugi okres – od połowy 2004 do 2009 roku, za który DPTG domaga się 1,24 mld zł.

– TP musi bezwzględnie zapłacić przyznane przez wiedeński arbitraż odszkodowanie. To nie podlega żadnym negocjacjom. Jeśli to zrobi, jesteśmy gotowi do znalezienia wspólnej płaszczyzny porozumienia – mówi „DGP” Mikkel Danvold.

Obie spółki spierają się od 2001 roku o interpretację umowy z 1991 roku, podpisanej przez DPTG i poprzednika TP – Przedsiębiorstwo Poczta Polska Telegrafi i Telefon. DPTG zbudowała światłowód bięgnący przez Polskę z północy na południe. Strony nie zgadzały się co do wysokości kalkulacji przychodów. DPTG oddała sprawę do Sądu Arbitrażowego w Wiedniu.

Nie zapłacimy

TP, która złożyła już pozew o uchylenie decyzji sądu arbitrażowego, nie zamierza spełnić żądań duńskiej strony. Twierdzi, że sąd w Wiedniu nakazał jej wypłatę 1,57 mld zł odszkodowania z naruszeniem austriackiego prawa, a kwota oparta jest na błędnych wyliczeniach.

Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP, podkreśla, że propozycja negocjacji jest zaskakująca, bo złożona tuż po tym, jak Duńczycy niedawno zwiększyli kwotę roszczeń za drugi okres sporu do 1,24 mld zł, choć wcześniej szacowali ją na 0,5 mld zł. – Dowodzi to jedynie całkowicie błędnych wyliczeń dokonanych przez arbitraż. Nie może więc dziwić, że strona duńska jest gotowa zadowolić się niewspółmiernie dużą do inwestycji kwotą uwzględnioną przez arbitrów za pierwszy okres i zrezygnować z drugiej fazy arbitrażu – uważa Jabczyński.

Przypomina, że DPTG, która zainwestowała w budowę światłowodu 30 mln euro, żąda obecnie niewspółmiernej kwoty ponad 3 mld zł.

Drzwi do rozmów jednak nie zamyka. – Jesteśmy otwarci na wszelkie racjonalne propozycje kompromisu i zakończenie kilkunastoletniego sporu – mówi rzecznik TP. Dodaje, że nierozstrzygnięta jest nawet kwestia istnienia oryginału umowy.

Mikkel Danvold podkreśla, że GN Store Nord dysponuje nim i jest on do wglądu w siedzibie firmy w Danii.

– Dla nas liczą się fakty i dowody, a te są takie, że przez dziewięć lat arbitrażu DPTG nie przedstawiła ani oryginału umowy, ani pełnomocnictw do jej podpisania. Z naszego punktu widzenia strategia działań na zasadzie „mam, ale nie pokażę” w wypadku postępowania sądowego jest co najmniej zastanawiająca – odpowiada Wojciech Jabczyński.

PRAWO

Spór przed sądem arbitrażowym w Wiedniu

VIAC, czyli Vienna International Arbitral Centre, to instytucja, która rozpatruje międzynarodowe spory firm od 1975 roku. Aby jej wyrok miał moc wiążącą, zawsze musi go zatwierdzić także sąd powszechny kraju, z którego pochodzi przegrana firma (może je składać w krajach, w których ma aktywa).

W sporze z DPTG Telekomunikacja będzie próbowała wykazać, że umowa na budowę światłowodu jest nieważna. Duńczycy odpierają zarzuty, wskazując, że w ciągu trwającego 10 lat sporu TP nie podnosiła tego argumentu, tylko uznała ją, płacąc część kwoty. TP odpowiada, że działała wtedy w dobrej wierze, a przesłanki do kwestionowania umowy pojawiły się dopiero niedawno w dokumentach archiwalnych. TP wytyka też DPTG, że ta krytykuje możliwość wykorzystania nowych dowodów. Przypomina, że sprawa dopiero wchodzi na ścieżkę sądową i rozpatrywana będzie przez sąd zarówno w Polsce, jak i w Austrii.