Nie jest wykluczone, że Tauron może być chętny także na kupno farmy wiatrowej od Vattenfall.

Dariusz Lubera szacunkowo ocenił wartość aktywów dystrybucyjnych Vattenfalla na 2 – 3 mld zł, a całą działalność koncernu w Polsce na około 6 mld zł.

Zainteresowany kupnem polskich aktywów Vattenfall ma być także GDF Suez. Przedstawiciele słowackiej firmy Slovenske Elektrarne, należącej do włoskiego koncernu Enel, zapowiedzieli, że będą przyglądać się sprzedaży firm przez Vattenfall i nie wykluczyli podjęcia starań o ich kupno.

Dariusz Marzec z KPMG nie wyklucza, że o przejęcie polskich aktywów Vattenfall (i ewentualnie CEZ) będą starały się także koncerny nieobecne na polskim rynku.

Karuzela z właścicielami

Przykład polskich aktywów Vattenfall przypomina, że sprzedaż danej firmy przez Skarb Państwa jakiemuś inwestorowi nie oznacza, że pozostanie ona w jego rękach do końca świata. Skoro już raz coś sprzedano, to może to zmieniać właściciela wielokrotnie.

W Polsce jest kilka firm, które po prywatyzacji zmieniały już właściciela. Należą do nich m.in. Elektrownia Skawina i Elektrociepłownia Elcho w Chorzowie, należące do CEZ. W roku 2006 CEZ kupił Elektrownię Skawina i EC Elcho od amerykańskiego koncernu PSEG, który postanowił wycofać się z Polski. PSEG kupił Skawinę w 2002 roku, a w 2004 r. oddał do eksploatacji nową Elektrociepłownię Elcho. Niewykluczone, że wkrótce oba zakłady trafią w nowe ręce.

Trzykrotnie właścicieli zmieniała już Elektrociepłownia Białystok. W 2001 r. Skarb Państwa sprzedał ją francuskiej grupie Societe Nationale d'Electricite et de Thermique (SNET). W roku 2004 SNET został przejęty przez hiszpański koncern energetyczny Endesa. W 2008 r. niemiecki koncern E.ON przejął część europejskich aktywów Endesy, wśród których była m.in. EC Białystok. Wkrótce elektrociepłownia w Białymstoku będzie miała nowego właściciela, ponieważ E.ON wystawił ją na sprzedaż.

Wiele niewiadomych

– Z pewnością wiele jeszcze może się na naszym rynku wydarzyć, szczególnie gdy okres spowolnienia gospodarczego w całej Unii Europejskiej będziemy mieli definitywnie za sobą. Wszyscy gracze rynkowi, zarówno polskie grupy, jak i zagraniczne koncerny, będą dostosowywać swoje plany i strategie do zmieniającej się sytuacji – zapowiada Dariusz Marzec.

To może oznaczać sprzedaż lub wymianę aktywów przez grupy energetyczne. Międzynarodowe koncerny mające swoje firmy w wielu krajach Europy mogą się koncentrować – jak Vattenfall – na tych rynkach, gdzie osiągają największe korzyści. Firmy w krajach, gdzie ich pozycja jest mniejsza, mogą sprzedać lub zamienić na inne, w innych krajach. Tak może być np. z RWE. Dariusz Marzec ocenia, że obecna pozycja tego koncernu na naszym rynku nie odpowiada jego potencjałowi i pozycji na rynku europejskim. Jeszcze w roku 2009 RWE zastanawiał się nad kupnem Enei, ale w tym roku już nie wziął udziału w przetargu na zakup jej akcji.

Po zakończeniu prywatyzacji Energi i Enei z pewnością grupy energetyczne obecne na polskim rynku zrobią przegląd swoich aktywów. Może to prowadzić do decyzji o sprzedaży lub wymianie niektórych firm.

– Transakcje fuzji i przejęć na polskim rynku jak najbardziej są możliwe, ten proces w roku 2011 będzie przyspieszał – mówi Wojciech Hann, partner kierujący środkowoeuropejskim Zespołem Energii i Zasobów w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Po pierwsze, polepsza się sytuacja giełdowa i sytuacja inwestycyjna najlepszych podmiotów na rynku energii, co owocuje tym, że najwięksi gracze mają walutę w postaci własnych akcji do przeprowadzania fuzji i przejęć. Po drugie, istnieje presja na szereg zarządów międzynarodowych spółek na to, aby, o ile jest to możliwe, pozbywać się wytwórczych aktywów węglowych. Może to mieć skutki dla polskiej struktury właścicielskiej w sektorze wytwarzania energii.

Po trzecie, postępuje liberalizacja europejskiego rynku energii, zwłaszcza handlu energią, choć w tempie dużo wolniejszym niż wszyscy się spodziewali. Oznacza to, że wcześniej czy później będziemy mieć do czynienia z sytuacją, w której handel transgraniczny będzie łatwiejszy niż jest obecnie. Wojciech Hann zapowiada, że to będzie skłaniać głównych graczy do przeformułowania swojej obecności na poszczególnych rynkach, w wyniku czego może zmienić się definicja rynków kluczowych, tzw. core markets.

– Może się okazać, że niektórzy gracze przestaną traktować Polskę jako swój rynek kluczowy i skupią się na tych rynkach, gdzie udział sprzedaży w ramach grupy lub udział w lokalnym rynku jest powyżej pewnych wartości krytycznych – dodaje Wojciech Hann.

Jeżeli tak się stanie, to będziemy mieli do czynienia z wychodzeniem z Polski przez niektóre koncerny chcące skupić się na rynkach przez siebie uważanych za kluczowe. Jego zdaniem dla perspektyw rozwoju sektora wytwarzania w Polsce to będzie neutralne tak długo, jak będzie szansa zastąpienia wychodzących graczy innymi.

Sprzedaż firmy przez Skarb Państwa jakiemuś inwestorowi nie oznacza, że pozostanie ona w jego rękach do końca świata. Skoro już raz coś sprzedano, może to zmieniać właściciela wielokrotnie