Banki są bardziej nieufne, gdy kredytobiorca kupuje mieszkanie w całości na kredyt. – Statystyki potwierdzają, że klienci, którzy nie zaangażowali w zakup nieruchomości swoich pieniędzy, gorzej obsługują kredyt – mówi Halina Kochalska z Gold Finance.

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Gold Finance, przypadki, kiedy bank daje kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości i nie żąda ubezpieczenia, są rzadkie. Z tej możliwości nie korzysta Getin Noble Bank. BZ WBK rezygnuje z ubezpieczenia, jeśli kredyt bierze osoba w wieku poniżej 35 lat mająca wyższe wykształcenie i zarabiająca co najmniej 6 tys. zł miesięcznie. Z kolei BNP Paribas Fortis nie żąda wykupienia polisy, jeśli kredyt brany jest w ramach programu „Rodzina na swoim”.

Ubezpieczenia niskiego wkładu nie ma też w instytucjach, które z zasady nie finansują zakupu całej nieruchomości i udzielają maksymalnie pożyczek na 90 proc. wartości kredytowanej nieruchomości (Citi Handlowy, ING Bank Śląski, HSBC i Polbank).

W innych bankach wykupienie ubezpieczenia niskiego wkładu jest koniecznością. Nie jest to tania polisa.

– Najczęściej banki pobierają z góry, za okres 3 – 5 lat, składkę w wysokości 3 – 4,5 proc. brakującego wkładu – mówi Halina Kochalska.

Ale można też znaleźć oferty znacznie tańsze. W BPH w ramach promocji w pierwszych 3 latach ubezpieczenie jest za darmo, a w kolejnych kosztuje 3,6 proc. proc. brakującego wkładu. W DnB Nord trzyletnia składka kosztuje mniej niż 1 proc. Przy kredycie w wysokości 350 tys. zł na 30 lat i konieczności ubezpieczenia 20 proc. tej kwoty kredytobiorca musi jednorazowo zapłacić mniej niż 700 zł. W Pekao Banku Hipotecznym i Alior Banku składka wynosi odpowiednio 1,20 proc. i 1,44 proc., co przy takich samych parametrach oznacza, że klienci muszą jednorazowo wyłożyć ok. 1 tys. zł. Atrakcyjna jest też oferta Kredyt Banku, który zadowala się jednorazową składką. Bez względu na to, jak długo będzie trwało spłacanie brakującego wkładu, bank pobiera 3,5 proc. od brakującej kwoty (2450 zł).

W mBanku i MultiBanku składka na ubezpieczenie wynosi 4,5 proc. brakującego wkładu, co oznacza, że kredytobiorca musi zapłacić jednorazowo ponad 3 tys. zł. Tyle samo za ubezpieczenie zapłacimy w Deutsche Banku, ale tutaj składka jest pobierana na 5 lat. Niektóre instytucje pobierają ubezpieczenie znacznie częściej.

– Nordea podwyższa oprocentowanie całego kredytu o 0,25 pkt proc., co oznacza wzrost miesięcznej raty do momentu, kiedy wartość kredytu spadnie poniżej 80 proc. ceny nieruchomości – mówi Halina Kochalska.

W takim wypadku przez pierwsze 3 lata klient Nordei zapłaci 2016 zł. W Pekao kredytobiorcy płacą składkę co miesiąc w wysokości 0,06 proc. aktualnie brakującego wkładu własnego.

Ważne!

Z powodu wzrostu wartości waluty, w której denominowany jest kredyt, klient może być zmuszony płacić za ubezpieczenie niskiego wkładu przez długi czas