Niska rentowność jest efektem ubocznym wojny na marże, jaką banki prowadzą od kilku miesięcy. W ciągu ostatniego roku stawki marż za organizację emisji spadły dwu-, trzykrotnie.

– Duże miasto, emitując dziesięcioletnie obligacje na finansowanie swojego deficytu, jest w stanie uzyskać marżę w wysokości 0,8 – 1 proc. W I połowie 2009 roku mogła ona wynosić nawet 3 proc. – mówi Agnieszka Pietkun, dyrektor ds. sprzedaży w departamencie instytucji finansowych i sektora publicznego w Pekao.

O tym, że koszty emisji obligacji są dziś wyjątkowo niskie, mówią też sami samorządowcy. Np. emisje obligacji Gdańska są obłożone – w zależności od terminu zapadalności obligacji – marżą od 0,39 proc. ponad sześciomiesięczny WIBOR do 0,55 proc. Z kolei Poznań deklaruje, że uzyskał marżę w wysokości 0,44 proc. dla emisji trzech serii obligacji o łącznej wartości 180 mln zł.

Skutki spadku marż są co najmniej dwa. Pierwszy to duży wzrost zainteresowania emisjami obligacji komunalnych w 2010 roku, zwłaszcza ze strony dużych miast. Najwięcej wyemitowała Warszawa – na rynek krajowy trafiły papiery za 900 mln zł. Poznań sprzedał obligacje za 180 mln zł, Gdańsk za 100 mln zł, a Wrocław za 130 mln zł. W sumie po pierwszej połowie roku wartość emisji obligacji komunalnych sięgnęła już prawie 8 mld zł. To o prawie 80 proc. więcej niż rok wcześniej.

Drugi skutek to spadek atrakcyjności obligacji komunalnych. Papiery te i tak nie cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony inwestorów finansowych. W tym roku większość emisji niepublicznych kupowały te banki, które je zorganizowały.

– Z uwagi na to, że przeważnie są to papiery długoterminowe, sprzedaż np. klientom private bankingu nie była łatwym zadaniem. Klienci korporacyjni też nie zawsze są nimi zainteresowani, choćby ze względu na rentowność instrumentu – mówi Maciej Pliszkiewicz z Raiffeisen Banku.

Czy marże od emisji obligacji nadal będą spadać? Bankowcy są podzieleni w swoich opiniach. Według Agnieszki Pietkun poziom marż jest na tyle niski, że dalszy spadek jest mało prawdopodobny. Z kolei Maciej Pliszkiewicz sądzi, że duzi emitenci mogą jeszcze z sukcesem powalczyć o niższe marże.