W zeszłym roku sprzedaż 270 spółdzielni zrzeszonych w Krajowym Związku Rewizyjnym Spółdzielni Spożywców „Społem” wzrosła z 8,3 mld zł do 8,5 mld zł. W tym roku spółdzielcy spodziewają się dalszej poprawy wyników.

– Druga połowa roku przyniosła wyraźne ożywienie na rynku. Spodziewamy się, że odrobimy straty z pierwszego półrocza wywołane katastrofą smoleńską oraz późniejszymi powodziami i ostatecznie rok zakończymy wzrostem – wyjaśnia Ryszard Jaśkowski, wiceprezes KZRSS Społem.

Jak dodaje, najlepszy okres spółdzielnie mają jeszcze przed sobą. Mowa o ostatnim kwartale roku, kiedy to sprzedaż rośnie w związku ze świętami Bożego Narodzenia. Zdaniem Tomasza Manowca, analityka z Banku BGŻ, dobre wyniki Społem dowodzą, że branża spożywcza została najmniej dotknięta przez kryzys w kraju.

Z drugiej strony, jak dodaje, spółdzielniom wyraźnie sprzyja otoczenie, w jakim działają. – Ich sklepy są w większości zlokalizowane na osiedlach mieszkaniowych oraz w mniejszych miastach, gdzie konkurencja ze strony dyskontów i zagranicznych super- i hipermarketów nie jest jeszcze duża – zauważa Tomasz Manowiec.

Poza tym, jak wynika z badań firmy Pentor, Polacy coraz bardziej cenią sobie sklepy blisko domu. Już 79 proc. konsumentów deklaruje, że to właśnie w nich najchętniej robi zakupy.

Zmianę trendu dostrzegają także sieci hipermarketów, takie jak Tesco czy Carrefour, które coraz mocniej inwestują w segment osiedlowych sklepów. To oznacza wzrost konkurencji dla Społem i coraz ostrzejszą walkę o klienta. Spółdzielnie zdają sobie z tego sprawę, dlatego rocznie przeznaczają co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych na modernizację swoich sklepów. Inwestują też w nowe obiekty, które pozwolą im zwiększyć zasięg sieci w kraju.

– We wrześniu uruchamiamy punktowy program lojalnościowy, który pozwoli spółdzielniom zwiększyć swoją atrakcyjność na tle zachodniej konkurencji. Zastąpi on docelowo karty rabatowe, które ma ponad 800 tys. klientów Społem – zauważa Ryszard Jaśkowski.