Taką propozycję, odnoszącą się do przyszłych ram budżetowych UE po roku 2013, Barroso zawarł w pierwszym w historii przemówieniu "o stanie Unii" wygłoszonym na sesji PE w Strasburgu. Odtąd szef KE ma takie przemówienia wygłaszać co roku - wzorem dorocznych wystąpień prezydenta USA w Kongresie.

"Powinniśmy zastanowić się nad nowymi źródłami finansowania głównych europejskich projektów infrastrukturalnych. Dla przykładu, zaproponuję wypuszczenie obligacji europejskich, wspólnie z EBI. Należy także rozwinąć partnerstwo publiczno-prywatne" - powiedział Barroso.

"Składka finansowa na europejskim poziomie pozwala krajom członkowskim obciąć koszty, uniknąć płacenia dwa razy za to samo i uzyskać lepszy wzrost z inwestycji" - przekonywał Barroso. Wobec zakusów borykających się z deficytami krajów-płatników netto na szukanie oszczędności w unijnym budżecie zapewnił, że opowiada się za jego "ambitnym" kształtem po roku 2013, ale - jego zdaniem - pytanie nie brzmi, czy wydatki mają być mniejsze, czy większe, tylko jak sprawić, by były "bardziej inteligentne". Interkonektory energetyczne, badania, pomoc rozwojowa - to podane przez niego przykłady, gdzie "za euro wydane na poziomie europejskim można dostać więcej niż za euro wydane na poziomie krajowym".

Eurodeputowani w poniedziałkowej debacie ostro protestowali przeciwko zmniejszaniu unijnego budżetu.

Swoje przemówienie Barroso poświęcił głównie gospodarce

Barroso wspomniał także o konieczności poszukiwania własnych źródeł do budżetu UE, który obecnie w prawie 80 proc. oparty jest na składkach płaconych z budżetów narodowych. Nie podał jednak żadnych konkretnych opcji zasilenia unijnej kasy, takich jak np. wykorzystanie w tym celu podatku od transakcji finansowych. "Nasi obywatele zasługują na bardziej sprawiedliwy i wydajny system" - powiedział, zapowiadając, że wstępne propozycje dotyczące przeglądu budżetu KE przedstawi w październiku. Konkretne propozycje legislacyjne mają być znane w drugim kwartale 2011 roku.

Na razie przewodniczący KE opowiedział się za tym, by kolejne unijne ramy finansowe obejmowały 10 lat, z przeglądem w połowie tego okresu, a nie jak obecnie siedem lat. Barroso nazwał to opcją "5+5". PE opowiadał się już wcześniej za skróceniem obecnej siedmiolatki do lat pięciu - tyle wynosi kadencja PE i KE.

Swoje przemówienie Barroso poświęcił głównie gospodarce. Uznał, że widać oznaki ożywienia gospodarczego po kryzysie. Cieszył się, że bezrobocie przestało rosnąć i zapowiedział, że tegoroczny wzrost PKB będzie wyższy, niż dotąd prognozowano. Ostatnie prognozy KE mówią o wzroście gospodarczym w UE w wysokości 1 proc., zaś w strefie euro - 0,9 proc.