Urząd Komunikacji Elektronicznej chce ścigać prywatnych operatorów pocztowych za przesyłki z blaszką i tekturką. Obciążanie listów, żeby obejść przepisy i wysyłać je taniej niż poczta, ma być karalne.
Urząd tłumaczy swoje pomysły w zagmatwany sposób: jesteśmy za liberalizacją rynku pocztowego, ale trzeba przestrzegać obowiązujących przepisów. A te dopiero za dwa lata przewidują zniesienie ograniczeń dotyczących listów do 50 g. Na razie nie ma mowy o konkurencji, poczta ma wyłączność na listy i co gorsza – na cenę. Prywatni operatorzy za przesyłki bez dociążeń musieliby liczyć 2,5 razy więcej. Takie są przepisy, a doklejanie ciężarków UKE uznaje za łamanie prawa. – Zarzucano nam, że niewystarczająco reagujemy w takich sytuacjach, więc teraz zaproponowaliśmy zmiany, które pozwolą nam kontrolować operatorów – tłumaczy Piotr Dziubak, rzecznik UKE.
A będzie kogo kontrolować. W ciągu czterech lat ponad 200 prywatnych operatorów odebrało poczcie blisko 6 proc. rynku. Przyczyna jest prosta: przesyłki z blaszkami, notesami i kalendarzykami były tańsze od gołych listów wysyłanych za pośrednictwem monopolisty.