Według ekspertów Pentagonu Afganistan mógłby stać się Arabią Saudyjską, jeśli chodzi o lit. Metal ten wykorzystuje się przy produkcji baterii do laptopów i telefonów komórkowych. Problem w tym, że nowo odkryte złoża znajdują się głównie na południu i wschodzie, wzdłuż granicy z Pakistanem – tam toczą się obecnie najcięższe walki z talibami.

Co można zdziałać, mając miliardy z ropy czy gazu, pokazuje przykład dwóch krajów, które w ostatnich latach postawiły na wydobycie tych surowców: Kazachstanu i Azerbejdżanu. W obu od dawna wydobywa się ropę, ale dopiero po odzyskaniu niepodległości w latach 90. mogły na tym zacząć zarabiać. Korzyści te zwielokrotniły jeszcze nowe odkryte złoża. Jaki skutek może przynieść strumień pieniędzy z ropy i gazu najlepiej widać po nowej stolicy Kazachstanu Astanie. Prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa stać było na kaprys, jakim jest przeniesienie, kosztem 15 mld dol., stolicy kraju z Ałma Aty. I zbudowanie miasta idealnego. Generalny plan zabudowy Astany wykonał japoński architekt Kise Kurosawa, zaś najbardziej znane budowle zaprojektował brytyjski architekt Norman Foster. Np. we wrześniu 2006 r. otwarto zaprojektowany przez niego Pałac Pokoju i Pojednania, piramidę o wysokości 62 m. Mieści operę, muzeum, bibliotekę, wiszące ogrody. Z kolei wielkie centrum rozrywkowo-handlowe w formie szklanego namiotu Khan Shatyry Entertainment Centre ma 150 m wysokości, 100 tys. mkw. powierzchni, własny park i ogród botaniczny.

Nazarbajew chce, żeby do 2015 r. Kazachstan wszedł do grona 50 najbogatszych państw świata. Może mu się to udać. O ile w latach 1991 – 1994, zaraz po rozpadzie ZSRR, dochód narodowy kurczył się co roku średnio o 10 proc., to teraz rokrocznie o tyle samo rośnie. W ciągu tej dekady zwiększył się czterokrotnie. Gdyby Polska rozwijała się w takim tempie, przegoniłaby już Niemcy. Kazachowie utworzyli w 2001 r. specjalny kazachski fundusz narodowy, na którym odkładane są nadwyżki finansowe z eksportu tych surowców.

Jeszcze szybciej (średnio 20 proc. wzrostu PKB w ostatnich latach) rozwija się sąsiedni, znacznie mniejszy Azerbejdżan, w którym w 1999 r. odkryto gigantyczne złoża gazu. Jednak głównym celem kraju nie jest zwiększanie dobrobytu, a odzyskanie z rąk Ormian Górnego Karabachu. Za gaz kupuje czołgi.

Przekleństwo bogactwa

Nagłe bogactwo nie musi więc wcale być błogosławieństwem. W wielu krajach pojawienie się dużych ilości pieniądza powodowało wysoką inflację i uzależnienie kraju od jednej gałęzi gospodarki. Tak było w Holandii, która w latach 60. zaczęła eksploatować wielkie złoża gazu w pobliżu miasta Groninge. Zmniejszyła się też konkurencyjność reszty holenderskiej gospodarki. Pojawiło się nawet określenie „holenderska choroba”. – Wiele krajów popada w pułapkę surowcową. Odkrycie złóż i eksport powodują gromadzenie obcej waluty, za co kupuje się dobra zagraniczne. Lokalna waluta się umacnia, a gospodarka traci konkurencyjność. Trudno produkować inne rzeczy niż ropa czy gaz, bo się nie opłaca – mówi nam Georg Zachmann, ekspert Instytutu Bruegla. Jego zdaniem towarzyszą temu liczne nadużycia i złe rozdawanie licencji.

Najgorsze jednak, jeśli wielkie złoża ropy niewiele dają obywatelom, a pieniądze trafiają do kieszeni wybranych osób, dyktatorów i ich krewnych. Dzięki odkryciu ropy przetrwał jeden z najbardziej skorumpowanych i represyjnych reżimów na świecie (miejsce siódme według zestawienia Transparency International). Teodoro Obianga rządzi Gwineą Równikową od 1979 r., jest tolerowany, a wręcz admirowany przez kraje zachodnie, w tym USA.

Cóż z tego, że dzięki ropie od 2002 r. PKB Gwinei Równikowej wzrósł o 5 tys. proc., skoro większa część 650-tysięcznej populacji żyje za jednego dolara dziennie.

„Ropa jest bajką i jak każda bajka – jest kłamstwem” – pisał Ryszard Kapuściński w „Szachinszachu”. Można to odnieść również do Nigerii, gdzie porwania cudzoziemskich nafciarzy dla okupu i podkradanie z rurociągów ropy to codzienność. Łupem gangów pada aż 15 proc. całego wydobycia, które przerabia się w ukrytych w dżungli rafineriach. Reszta dochodów szła przez lata do kieszeni kolejnych dyktatorów. Z kolei w Wenezueli spada wydobycie ropy, bo prezydent Hugo Chavez znacjonalizował sektor naftowy. Trwoni pieniądze na programy socjalne i pomoc zaprzyjaźnionym dyktatorom. – Ulegli pokusie łatwych i szybkich pieniędzy. Sprzedawali ropę, ile tylko mogli, zalały ich obce pieniądze. Ich dar od Boga zmienił się w przekleństwo – oceniał niedawno swych naftowych rywali prezydent Brazylii Inacio Lula da Silva.

Ze swoich naftowych i gazowych bogactw najlepiej umie korzystać Norwegia, która utworzyła specjalny fundusz inwestycyjny, niezależny od rządu. Leżące na nim 400 mld dol. ma być polisą ubezpieczeniową dla przyszłych pokoleń. Do funduszu trafia większość zysków z ropy i gazu. Co roku można wykorzystać jedynie 4 proc. pieniędzy z wartego już 400 mld dol. funduszu. Wyjątek zrobiono w czasie obecnego kryzysu, pobierając dodatkowe 25 mld dol., aby złagodzić jego skutki.

Norweska saga paliwowa trwa od 1968 r., gdy rozpoczęto eksploatację złoża „Ekofisk” na Morzu Północnym. Wydobycie i eksport kontroluje państwowy koncern Statoil. Norwegia przeznacza ponad 0,7 proc. swojego rocznego dochodu narodowego na pomoc rozwojową dla krajów Afryki i Azji. Rząd stać na fundowanie zasiłków na wyjazd turystyczny do egzotycznych krajów, kiedy obywatel poczuje depresję spowodowaną niedostatkiem słońca.

Okazuje się, że to nieprawda, iż pieniądze szczęścia nie dają. Norwegowie są trzecim najszczęśliwszym na świecie krajem – wynika z rankingu opracowanego przez Gallupa. Dlatego mocno trzymajmy kciuki za szukających w Polsce gazu.