Wzór z Ameryki

Z pewnością ubezpieczonych byłoby więcej, gdyby system asekuracyjny był w Polsce powszechny. – U nas najlepiej sprawdziłoby się rozwiązanie stworzone przez Amerykanów – uważa prof. Janusz Zaleski z Politechniki Wrocławskiej. W USA szkody wywołane przez klęski żywiołowe pokrywane są przez towarzystwa ubezpieczeniowe wspólnie z rządem. Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie do wysokości składki. Jeśli szkoda przewyższa wartość ubezpieczenia, resztę pokrywa budżet państwa. To, czy ubezpieczenie od klęsk żywiołowych jest obowiązkowe, zależy od ryzyka wystąpienia kataklizmu. Na terenach, gdzie powódź występuje rzadko, ubezpieczenie jest dobrowolne. Tam, gdzie ryzyko jest wysokie, opłacanie składek jest obowiązkowe. Podobny system działa w Austrii. Dzięki mapie ryzyka każdy może sprawdzić w internecie, jakie jest np. zagrożenie wystąpienia powodzi.

Problem w tym, że w Polsce dopiero powstają mapy zagrożeń i ryzyka powodziowego. Będą gotowe najwcześniej za trzy lata. – Dokumenty będą szczegółowo określać potencjalną wysokość wezbranej wody i tempo jej przepływu. Oszacują ryzyko zalania przez wodę nawet poszczególnych budynków – mówi Joanna Marzec z Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. Bez tych analiz agenci ubezpieczeniowi nie będą potrafili ustalić wartości polis ani wysokości składek.

Państwo musi uczestniczyć w takim systemie

OPINIA

Grzegorz Prądzyński

prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń

PIU od blisko dwóch lat współpracuje ściśle z MSWiA nad kształtem takiego systemu dla Polski. Oczywiście jest za wcześnie, by mówić o konkretnych rozwiązaniach, ale cieszymy się, że ze strony rządu padły deklaracje co do konieczności budowy systemu ubezpieczeń.

Podobne rozwiązania w innych krajach zawsze definiują w pewien sposób rolę państwa w takim systemie. Stosuje się takie rozwiązania, jak np. dopłaty do składek, dzięki czemu ochrona jest dostępna dla szerokiej rzeszy klientów. Są również kraje, w których tworzy się tzw. reasekuratorów ostatniej szansy, czyli państwowe fundusze uruchamiane w przypadku bardzo dużych i poważnych szkód żywiołowych. Pieniądze te uruchamia się rzadko, ale dzięki ich istnieniu ubezpieczycie mogą łatwiej i precyzyjniej szacować ryzyko.

Oba rozwiązania są możliwe do zastosowania w Polsce. W opinii PIU powinien być to system oparty na obowiązkowości, a obejmujący wszystkie budynki mieszkalne, należące do osób prywatnych. not. kn i ia