Sypią się plany produkcyjne fabryki samochodów w Tychach. Brak silników z nową ekonormą zmusi Forda do wstrzymania we wrześniu produkcji modelu Ka. Eksperci mówią o wielkich stratach dla fabryki. A te na pewno przełożą się na zwolnienia.
Linia produkcyjna modelu Forda zatrzyma się we wrześniu. Nie będzie pracować także w październiku. Ruszy najwcześniej w listopadzie. Ford Werke, niemiecka spółka córka amerykańskiego koncernu, która w 2008 r. zainwestowała w Tychach 315 mln zł, planuje wstrzymanie produkcji z powodu kłopotów z wyposażeniem samochodów w silniki spełniające normy emisji euro 5. Od przyszłego roku tylko pojazdy z takimi silnikami będzie można sprzedawać na europejskim rynku. Ford obawia się, że w razie utrzymywania dalszej produkcji z silnikami z euro 4 może nie zdążyć sprzedać wszystkich egzemplarzy bez nadzwyczajnych promocji. A tego szefowie koncernu chcą uniknąć.
Już kilka dni temu John Fleming, szef Forda na Europę, wyraźnie zaznaczył, że kierowana przez niego firma nie zamierza włączyć się w trwający na tym kontynencie wyścig na promocje, bo dla niego liczy się wynik finansowy osiągnięty na sprzedaży. Odniósł się w ten sposób do licytacji na rabaty, do jakiej doprowadziły firmy motoryzacyjne w Niemczech. Producenci, tacy jak Fiat czy francuskie marki, dają w tym kraju upusty rzędu 10 – 15 proc. W ten sposób chcą zrekompensować klientom wygaszenie przez rząd premii ekologicznych. Wypłacano je niemal przez cały zeszły rok w kwocie 2,5 tys. euro w przypadku decyzji o zakupie nowego auta z jednoczesnym zezłomowaniem starego pojazdu.