Główne ulice przez ostatnie lata traciły na znaczeniu jako miejsca skupiające handel, gastronomię i usługi. Punkt ciężkości przeniósł się do galerii, gdzie o powierzchnię użytkową walczyli wszyscy. Atrakcyjność najważniejszych miejskich traktów komunikacyjnych zmniejszały szczególnie banki, które zaczęły na nich dominować, jednocześnie niebotycznie windując czynsze. Teraz specjaliści coraz głośniej mówią, że na ulice wraca życie. Spadają czynsze i coraz więcej firm właśnie tam próbuje ulokować swoją działalność.

Coraz taniej

Jeszcze w zeszłym roku za 1 mkw. powierzchni handlowej w centrum Warszawy trzeba było zapłacić 90–100 euro. Dziś jest to 83 euro. A prognozowane są dalsze spadki czynszów. Głównie z powodu ograniczenia ekspansji przez banki.

– Należy oczekiwać, że czynsze przy głównych ulicach będą powoli wracały do poziomów sprzed lat. A to oznacza, że docelowo powinny być niższe niż w galeriach handlowych. To zresztą oczywiste, bo tam sklepy generują największe obroty ze względu na dużą liczbę gości oraz długie godziny otwarcia przez siedem dni w tygodniu – zauważa Magdalena Frątczak, analityk z agencji nieruchomości CB Richard Ellis.

Trzeba też pamiętać, że wynajmując lokal poza centrum handlowym, nie ponosi się kosztów za serwis, czyli za utrzymywanie części wspólnych, oraz opłaty marketingowej. Miesięcznie płaci się więc mniej, co pozwala szybciej osiągnąć zysk.