A wszystko po to, by zwiększyć znacząco sprzedaż, która obecnie liczona jest w tysiącach sztuk. Bo, jak uważa Janusz Płocica, ten segment rynku ma przed sobą największe perspektywy rozwoju, z których chce skorzystać firma.

– Podobnie zresztą jak segment suszarek, który również powinien notować w tym roku wzrosty sprzedaży, co przyczyni się do dobrych wyników całego rynku AGD – dodaje Wojciech Konecki.

Podkreśla, że nadziei na lepszą niż przed rokiem sprzedaż branża upatruje również w segmencie deweloperskim. A ten w tym roku ma odnotować około 20-proc. wzrost sprzedaży.

– Inwestorzy, by nie obniżać cen mieszkań, coraz częściej oferują wyposażenie kuchni gratis – mówi Wojciech Konecki.

Nie można też pominąć wojny cenowej, która szykuje się za sprawą Samsunga. W rozmowie z DGP Kyung Sik Choi, prezes Samsung Electronics Polska, nie krył, że uruchomienie fabryk w Polsce pozwoli firmie na obniżenie cen wielu urządzeń przez to, że odejdą koszty ich sprowadzania z Dalekiego Wschodu. W grudniu 2009 r. koreański producent kupił od Amiki za 200 mln zł dwie fabryki: lodówek i pralek. Jak na to zareaguje konkurencja? Prawdopodobnie odpowie tym samym. Szczególnie że Samsung obrał sobie za cel osiągnięcie czołowych pozycji na wszystkich rynkach, na których działa. Oznacza to walkę nie tylko o rynek lodówek i pralek, ale też zmywarek czy płyt grzewczych.

– Poziom cen zależy też od kursu euro – zaznacza Barbara Ferrazzi.

A ten od pewnego czasu sukcesywnie idzie w dół. Konsumenci nie powinni jednak oczekiwać znaczących obniżek. W zeszłym roku bowiem, gdy złoty znacząco się osłabił, ceny wzrosły tylko o około 2 proc. To oznacza, że ich spadek w tym roku powinien być na podobnym poziomie.