Tak dobrych danych o produkcji przemysłowej nie było praktycznie od wiosny 2008 roku. Wprawdzie jeszcze w lecie wyniki przemysłu wyglądały przyzwoicie, ale jesień przyniosła spowolnienie.

I właśnie na ten fakt zwracają uwagę ekonomiści – że dobry wynik listopada jest po części efektem ubiegłorocznych spadków – baza do wyliczeń rocznych zmian produkcji jest wyjątkowo niska.

– Ten efekt będzie działał jeszcze przez co najmniej trzy miesiące, więc możemy się spodziewać dużych wzrostów produkcji w grudniu, styczniu i w lutym – mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.

Jednak sam efekt statystyczny nie tłumaczy aż tak dynamicznego przyspieszenia. Eksperci uważają, że polskie firmy produkują więcej, bo odbudowuje się popyt na ich wyroby za granicą. Drugi czynnik to odbudowa zapasów w samych przedsiębiorstwach. Gdy zaczął się kryzys, właściciele firm wstrzymywali nową produkcję, a zamówienia realizowali z zapasów.

– W pierwszych trzech kwartałach zapasy w przedsiębiorstwach zostały uszczuplone o 11 mld zł – mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku.

Firmy chcą więcej produkować

Wzrost produkcji w listopadzie to niejedyny pozytywny sygnał płynący z gospodarki w ostatnim czasie. Na poprawę wskazują badania koniunktury – m.in. wzrost wskaźnika PMI obrazującego aktywność w przemyśle. W listopadzie po raz pierwszy od dłuższego czasu przekroczył on poziom 50 pkt – co oznacza, że firm, które chcą zwiększyć produkcję, jest więcej niż tych, które zamierzają ją ograniczać.

Nie najgorsze były też ostatnie informacje z rynku pracy – zatrudnienie w listopadzie nie zmalało. Według prowadzonego przez GUS Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności w Polsce pracuje obecnie ponad 16 mln osób. To najwięcej od początku lat 90., od kiedy prowadzone są te badania. Także Eurostat, unijne biuro statystyczne, potwierdza dobrą sytuację na naszym rynku pracy. W tym tygodniu podał, że Polska jest jedynym krajem w Unii, w którym w III kwartale wzrosło zatrudnienie. Było wyższe o 0,3 proc. niż przed rokiem. Średnio w 27 krajach UE zmalało ono o 2,1 proc.