Gminy zarobią

Z projektu ustawy wynika, że podziemne składowanie CO2 będzie działalnością koncesjonowaną. Koncesji na jej prowadzenie będzie udzielał minister środowiska, a składowanie będzie podlegało kontrolom przeprowadzanym przez ministra oraz prezesa Wyższego Urzędu Górniczego. Projekt nie przesądza, kto ma prowadzić składowiska.

– Ministerstwo Środowiska mówi, że operatorem składowiska może być każdy przedsiębiorca, który będzie miał odpowiednią wiedzę i doświadczenie. Energetyka uważa, że dobrze by było, gdyby to była jednak spółka strategiczna Skarbu Państwa. Chodzi o to, że operator nie może zaprzestać swojej działalności, czy upaść. Musi składować CO2 przez około 40 lat, potem 20 lat monitorować skład i dopiero wtedy przekazuje składowisko urzędowi państwowemu – mówi dyrektor Jacek Piekacz.

Dla elektroenergetyki, która nie chce zajmować się składowaniem CO2, to są sprawy istotne już teraz. Każdy projekt budowy bloku o mocy większej niż 300 MW musi być już teraz zaopatrzony w analizę możliwości transportu i składowania CO2 – to warunek uzyskania zezwolenia na budowę.

Ministerstwo Środowiska zakłada, że za tłoczenie CO2 będzie pobierana specjalna opłata. Jej wysokość zaproponowano na 5,06 zł za 1 tonę CO2. Jej beneficjentem miałyby być w 60 proc. gminy, na których terenie powstawałyby składowiska, a w 40 proc. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który z wpływów finansowałby działalność administratora składowisk CO2.

– Ta opłata to dla nas tylko koszt. Przy naszej produkcji energii płacilibyśmy jej około 100 mln zł rocznie – mówi Stanisław Tokarski, wiceprezes zarządu Tauron Polska Energia.

Resort środowiska ocenia, że te opłaty przy zatłaczaniu pod ziemię 70–90 mln ton CO2 rocznie wynosiłyby 350–450 mln zł rocznie. W porównaniu z całkowitym kosztami zastosowania technologii wychwytywania CO2 to jednak niewiele.

Składowanie CO2 pod ziemią w największym stopniu dotyczy elektroenergetyki, która jest największym emitentem tego gazu. Od tego, czy wtłaczanie CO2 pod ziemię okaże się bezpieczne, zależy tak naprawdę, czy rozwiną się komercyjne technologie wychwytywania CO2 podczas produkcji energii elektrycznej. Bez możliwości składowania gazu nie ma bowiem sensu jego wychwytywanie.