W sieci zarządzanej przez Kulczyk Tradex doszło nawet do wolty dilerów, którzy zbuntowali się przeciw zarządowi. W efekcie z firmą pożegnał się szef tej firmy Leszek Płonka.

– W firmach importerskich mamy do czynienia ze zmianą pokolenia. Nie ma tam już siwych głów, które wcześniej łagodziły konflikty – uważa Tadeusz Dudojć, właściciel Euro Centrum Tadeusz ze Szczecina.

Według niego młodzi menedżerowie na biznes samochodowy patrzą tylko przez pryzmat wyników.

– Sprzedawać, sprzedawać, sprzedawać – mówi Dudojć.

Według Agaty Ranieckiej, szefowej Dixi Car, konflikt jest nieunikniony również dlatego, że w tym przypadku dochodzi do zderzenia dwóch kultur biznesowych. Obecnie większość z 1,4 tys. dilerów działających w naszym kraju to firmy rodzinne, które zderzają się z potężnymi korporacjami.

Co na to importerzy?

– Media to nie jest najlepsza metoda do rozmów biznesowych, znacznie lepiej usiąść przy stole negocjacyjnym – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM, grupującego importerów i producentów nowych aut.

Przedstawiciele Kulczyk Tradex są bardziej stanowczy.

– W każdej sieci, w każdej grupie znajdzie się jednostka niezadowolona z obowiązujących zasad. Marże w sieci VW z pewnością nie należą do najniższych na rynku i są zgodne z polityką producenta – mówi Tomasz Tonder, kierownik ds. PR działu samochodów osobowych VW w Kulczyk Tradex.

Według niego system dodatkowych bonusów wypłacanych dilerom jest klarowny i ogólnie znany.