Obowiązujący jeszcze przez najbliższe 13 lat kontrakt jamalski zapewni Polsce od przyszłego roku dodatkowy 1 mld m sześc. gazu ziemnego – dowiedział się nieoficjalnie DGP. To ponad 7 proc. naszych rocznych potrzeb, czyli dokładnie tyle, ile nam w tej chwili brakuje. Możemy być zatem spokojni o zaopatrzenie w to strategiczne paliwo, bo – jeśli nie dojdzie do kolejnego kryzysu gazowego, podobnego do tego, z którym mieliśmy do czynienia w styczniu 2009 r., a w efekcie wstrzymania dostaw – gazu w 2010 roku powinno wystarczyć. I to bez potrzeby zamawiania jego dodatkowych ilości.

Pomógł kryzys

– Paradoksalnie sprzyja nam kryzys. W efekcie mniejsze jest bowiem zużycie gazu w przemyśle – tłumaczy Janusz Kowalski, były członek zespołu ds. dywersyfikacji nośników energii w Ministerstie Gospodarki (MG).

W tym roku zapotrzebowanie na surowiec spadnie z ponad 14 mld m sześc. w 2008 roku do 13,3 mld m sześc. Jeśli w przyszłym roku sytuacja gospodarcza nie ulegnie znaczącej poprawie, popyt na to paliwo będzie na podobnym poziomie.

Rząd uspokaja

Wbrew wcześniejszym obawom gazu nie powinno brakować także pod koniec tego roku, choć 30 września kończy się doraźna umowa na dostawy 1 mld m sześc. rosyjskiego gazu. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) podpisało ją z Gazpromem w czerwcu tego roku. Według Macieja Woźniaka, głównego doradcy premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego, jeżeli zimą nie będzie większych mrozów, uda się rozwiązać problem z zaopatrzeniem.

– Mamy pełne magazyny gazu – zapewnia.

Od początku 2009 roku Polska zabiega o zwiększenie dostaw gazu z Rosji, bo z kontraktu na dostawy 2,3 mld m sześc. surowca od stycznia nie wywiązuje się RosUkrEnergo, szwajcarska spółka Gazpromu. O nowym kontrakcie krótkoterminowym (na ok. 2,5 mld m sześc. gazu), który uzupełniałby długoterminowy kontrakt jamalski (7 mld m sześc. w 2009 roku i 8 mld m sześc. po 2010 roku), z Rosjanami – dotychczas bezskutecznie – rozmawiają przedstawiciele MG i PGNiG. Rosja uzależniła bowiem przesłanie potrzebnego nam paliwa od tego, czy spełnimy jej wygórowane żądania. Gazprom chce zamian właścicielskich w EuRoPol Gazie (spółce będącej właścicielem polskiego odcinka gazociągu jamalskiego).

Negocjacje trwają

Obecnie Gazprom i PGNiG mają po 48 proc. akcji EuRoPol Gazu. 4 proc. należy do Gas-Tradingu, którego głównym udziałowcem jest PGNiG (43 proc.). Rosjanie chcą, by udziały Gazpromu i PGNiG w EuRoPol Gazie wyniosły po 50 proc.

– Postulatu tego nie możemy w żadnym wypadku spełnić. Oznaczałoby to bowiem faktycznie oddanie naszej strategicznej infrastruktury w ręce Kremla – przekonuje Janusz Kowalski.

Przyczyną obecnego impasu w polsko-rosyjskich rozmowach gazowych jest także kwestia samej formuły negocjowanego kontraktu krótkoterminowego. Rosjanie domagają się włączenia go do długoterminowego kontraktu jamalskiego. PGNiG nie zgadza się na takie rozwiązanie.

– Musimy zawrzeć kontrakt nie do 2022 roku, lecz do 2014 roku, czyli do czasu uruchomienia naszego terminalu LNG – podkreśla Piotr Woźniak, były minister gospodarki.