Niemal wszyscy nasi rozmówcy chwalą rząd za bardzo ostrożne zaplanowanie dochodów. Wskazują, że dzięki temu prawdopodobieństwo silnych napięć w budżecie jest znacznie mniejsze niż w tym roku. I raczej jego wykonanie może nas pozytywnie zaskoczyć.

Ekonomiści ganią za to rząd, że nie podjął żadnej próby zreformowania wydatków. Ich zdaniem bardzo ryzykowne jest też założenie, że ponad połowa deficytu zostanie sfinansowana wpływami z prywatyzacji.

MARIAN NOGA

PLUS

Rząd przyjął bardzo ostrożne założenia makroekonomiczne. Dotyczy to np. prognozy wzrostu PKB na poziomie 1,2 proc. – ona mogła być wyższa. Szacunek średniorocznej inflacji w wysokości 1 proc. też jest bardzo konserwatywny, wręcz kontrowersyjny. Dlatego są przesłanki, żeby twierdzić, że faktyczny deficyt będzie niższy niż 52,2 mld zł. Bo inflacja średnioroczna będzie pewnie wyższa, rzędu 2,2–2,5 proc. To oznacza większe wpływy podatkowe, ale też wyższe wydatki. Można spodziewać się także wyższego tempa wzrostu PKB, nawet 2-proc. A według moich obliczeń dodatkowy 1 pkt proc. PKB wzrostu to około 5 mld zł wpływów budżetowych więcej.

MINUS

Bardzo ryzykowne jest oparcie niemal połowy finansowania deficytu na dużych wpływach z prywatyzacji. W okresie transformacji nie udało się uzyskać w ciągu jednego roku tak dużych dochodów prywatyzacyjnych. Według mnie niedoszacowane są za to wpływy z dywidend. Podejście rządu jest tu zbyt zachowawcze, bo jest szansa, że dywidendy będą znacznie wyższe niż zapisane 4 mld zł. Gdyby nie udało się osiągnąć planowanych wpływów z prywatyzacji, to byłoby ryzyko przekroczenia przez dług publiczny 55 proc. PKB. A deficyt działałby bardzo proinflacyjnie.

MIROSŁAW GRONICKI

PLUS

Na plus rządowi trzeba zaliczyć konserwatywne założenia do budżetu. Dobrze, że nastąpiło odejście od huraoptymizmu, które obserwowaliśmy przy pracach nad budżetem tegorocznym. Oby tylko to podejście w trakcie prac w parlamencie nie stawało się coraz mniej ostrożne. Bo przy takim planie wydatków jedynym sposobem zmniejszenia deficytu jest zwiększenie prognozy wzrostu PKB, a przez to – zakładanych dochodów. W projekcie na uwagę zasługuje też m.in. to, że w przyszłym roku budżet wyższą dotacją wesprze FUS, dzięki czemu fundusz będzie mógł wyjść z długów.

MINUS

Gospodarka się nie rozwija – 1-proc. tempo wzrostu PKB trudno nazwać rozwojem – a mimo to w budżecie zwiększa się wydatki. Nie wszystkie wydatki są prawnie zdeterminowane – dlatego ten wzrost jest co najmniej interesujący. Wyjaśnienia wymaga też duże niezbilansowanie tzw. budżetu środków europejskich. Być może budżet oddaje w ten sposób to, co pożyczył w tym roku, zaliczając do dochodów zaliczki z UE. Na minus trzeba też zaliczyć ogromne potrzeby pożyczkowe netto.