Zdrowa żywność, oszczędne samochody, naturalna odzież i kosmetyki na stałe weszły do kanonu polskiej reklamy. Część producentów uczyniła z ekologii narzędzie marketingowe. Wykorzystują niską jeszcze świadomość polskich konsumentów oraz narastającą modę na ekologiczne towary, oferując często produkty, które tylko z nazwy są przyjazne środowisku. W ten sposób zwiększają popyt. Takie zabiegi noszą miano greenwashingu (zielone pranie).

Ekologia napędza popyt

Nazwę greenwashing wymyślił dziennikarz The New York Timesa, krytykując hotelarzy proszących gości o rzadszą wymianę ręczników i pościeli pod pretekstem ochrony środowiska. Naprawdę chcieli w ten sposób więcej zarobić.

– Firmy stosują greenwashing, ponieważ rośnie świadomość ekologiczna konsumentów, co zaczyna przekładać się na ich decyzje zakupowe – tłumaczy Natalia Ćwik z Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Greenwashing jest nieuczciwym sposobem na zdobycie klienta, który w imię ochrony środowiska jest gotów zapłacić więcej za produkt. Największe zagrożenie stanowi jednak dla wszystkich tych firm, które włożyły dużo sił i środków w faktyczną zmianę filozofii działania i przejścia na zieloną stronę.