Ponadto deficyt sektora finansów publicznych (obejmujący m.in. fundusze państwowe i jednostki samorządu terytorialnego) nie przekroczy w przyszłym roku 7 proc. PKB i wzrośnie o "1 proc. PKB, czyli jedynie o kilkanaście mld zł" - podkreślił szef resortu finansów, prezentując na konferencji prasowej przyszłoroczne założenia budżetowe.

Rostowski zaznaczył, że deficyt budżetowy w wysokości 52,2 mld zł nie jest "deficytem jego marzeń", ale - jak to określił - opóźnionym efektem kryzysu. "Deficyt ten nie spowoduje przekroczenia pułapu 55 proc. długu publicznego do PKB w 2010 roku. Oczywiście pod warunkiem, że program prywatyzacji, który przyjął w sierpniu rząd, będzie zrealizowany na 2009-2010 rok na poziomie 28-29 mld zł dochodów z prywatyzacji" - wyjaśnił.

Program prywatyzacji na lata 2009-2010 zakłada przychody na poziomie 36,7 mld zł. Na liście kluczowych spółek przewidzianych do prywatyzacji w 2009 r. są m.in. Enea, tzw. I Grupa Chemiczna, Giełda Papierów Wartościowych i Telekomunikacja Polska. Z kolei na 2010 r. zaplanowano prywatyzację m.in. takich spółek jak Tauron Polska Energia, KGHM Polska Miedź SA, Polska Grupa Energetyczna.

Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł ocenił na konferencji, że tegoroczny deficyt budżetowy powinien wynieść 23 mld zł.

Zdaniem Rostowskiego Polska wzmocniła swoją wiarygodność podczas kryzysu, co sprawia, że "możemy bezpiecznie zwiększyć deficyt także na 2010 rok". Widać to - jego zdaniem - po rentowności polskich obligacji.

Rostowski ocenił, że znaczne - w porównaniu z 2009 rokiem - zwiększenie deficytu, to wynik m.in. wzrostu: dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, kosztów obsługi zadłużenia, a także świadczeń rodzinnych.

Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł ocenił na konferencji, że tegoroczny deficyt budżetowy powinien wynieść 23 mld zł.

"Opozycja proponowała nam, żebyśmy szli drogą Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych"

Szef resortu finansów zwrócił uwagę, że przyszłoroczny deficyt sektora finansów publicznych wzrośnie jedynie o 1 proc. PKB, podczas gdy w strefie euro będzie to średnio 1,2 proc. PKB, a w krajach poza strefą euro 1,3 proc. PKB. "To co dzieje się w Polsce z deficytem sektora finansów publicznych w żaden sposób nie odbiega od tego, co dzieje się w innych krajach europejskich".

"Opozycja proponowała nam, żebyśmy szli drogą Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych. Warto zaznaczyć, że te kraje mają dzisiaj deficyty sektora finansów publicznych, które stanowią kilkanaście procent PKB" - podkreślił Rostowski. Jak mówił, powołując się na szacunki Komisji Europejskiej, w przypadku Stanów Zjednoczonych w 2010 r. deficyt ten będzie wynosił 14 proc. PKB, a jeśli chodzi o Wielką Brytanię - 12 proc. PKB.

"Gdybyśmy poszli tamtą drogą, na którą Stany Zjednoczone i Wielka Brytania mogą sobie pozwolić, ale Polska nie - mielibyśmy do czynienia z niekontrolowanym osłabieniem złotego, drastycznym wzrostem kosztów obsługi zadłużenia" - ocenił.