Sprzedaż aut osobowych w sierpniu wyniosła 21,06 tys. sztuk i była wyższa o 3 proc. niż rok temu – wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Polska jest jednym z niewielu krajów UE, w którym sprzedaż nie spada. Jeśli liczyć od początku roku, sprzedano 214,54 tys. samochodów, czyli o 1 proc. więcej niż rok wcześniej.

Niemiecki program

15–17 proc. samochodów osobowych trafiło za granicę. Auta w polskich salonach kupowali głównie Niemcy, korzystając z mocnego euro i systemu dopłat przy wymianie używanego samochodu na nowy.

Lepszym miernikiem kondycji finansowej kupujących auta Polaków jest poziom sprzedaży małych samochodów dostawczych. W sierpniu sprzedano ich prawie o 32 proc. mniej niż rok temu (2,77 tys. sztuk). To wynik o 14,7 proc. gorszy niż w lipcu. Od początku roku kupiliśmy 27,62 tys. aut z tego segmentu, czyli o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej, co oznacza spadek o 26,6 proc.

Azjatyckie i czeskie

Już we wrześniu dealerzy nie będą mogli pochwalić się dobrymi wynikami, bo niemiecki rząd nie przedłużył programu. Na razie największe wzrosty w sierpniu notowały głównie marki azjatyckie, np. Mitsubishi sprzedało 122 proc. więcej aut, Nissan (112 proc.), Hyundai (81 proc.) i KIA (42,5 proc.). Broniąca pozycji największego sprzedawcy aut w Polsce Toyota zanotowała spadek sprzedaży o ponad 37 proc., a od początku roku wskaźnik ten wyniósł 17,2 proc. Jeśli reszta roku będzie równie dobra dla Skody (wzrost o 14,5 proc.), to Czesi zajmą na koniec roku pozycję lidera.