Na lokacie z funduszem inwestycyjnym banki oferują klientom nawet 10 proc. zysku w skali roku – wynika z raportu przygotowanego przez Open Finance. Tak wysokie oprocentowanie proponują: Polbank i MultiBank. Faktycznie jednak na lokatę trafia tylko część z wpłaconych pieniędzy. Reszta trafia do wybranego lub wybranych funduszy inwestycyjnych.

– Wielu klientów łapie się na ten chwyt marketingowy, bo widzi w reklamach 10 proc. zysku w skali roku. Nie ma żadnej gwarancji, że zysk na tym poziomie będziemy mieli na całości powierzonych środków, bo wyniki funduszy mogą być różne – mówi Marek Zuber z Dexus Partners.

W tej chwili lokaty z funduszem inwestycyjnym oferuje dziewięć banków, a przymierzają się do tego kolejne instytucje finansowe.

Alternatywa dla funduszy

– Od połowy lutego fundusze inwestycyjne znów przynoszą zyski, więc rośnie zainteresowanie tego typu inwestycjami – twierdzi Mateusz Ostrowski z Open Finance.

Od połowy lutego do końca sierpnia fundusze akcji zarobiły średnio prawie 68 proc. – wynika z danych Analiz Online. Lokaty z funduszem inwestycyjnym są adresowane do osób, które szukają większych zysków, ale przede wszystkim akceptują większe ryzyko.

– Lokaty z funduszem inwestycyjnym to dobry produkt finansowy. Jednak często jest on w zły sposób reklamowany przez banki. Najczęściej bowiem promują tylko część depozytową produktu – mówi Maciej Kossowski z Wealth Solutions.

Tymczasem na część depozytową można przeznaczyć góra połowę inwestowanych środków, a czasem nawet najwyżej 25 proc.

– Generalna zasada jest taka, że im mniej środków idzie na samą lokatę, tym wyższe oprocentowanie może zaproponować bank. Wysokie oprocentowanie części depozytowej służy często jako haczyk na klienta – mówi Mateusz Ostrowski.

Zwraca on też uwagę, że inwestycja w lokatę z funduszem wiąże się z kosztami. Trzeba ponieść opłatę dystrybucyjną za zakup jednostek funduszu. Najdroższe są fundusze agresywne, inwestujące w akcje. Za kupno jednostek takich funduszy możemy zapłacić nawet 5 proc. środków wniesionych do funduszu. Jednak niektóre banki oferujące lokaty z funduszami obniżają tę prowizję. W ING oprocentowanie części depozytowej ustalone jest na poziomie zbliżonym do zwykłych lokat bankowych (6 proc.). Bank nie pobiera za to opłaty manipulacyjnej przy nabyciu jednostek funduszu. Eksperci podkreślają jednak, że generalnie te opłaty za nabycie jednostek funduszu są stosunkowo wysokie.

– Prowizja przy nabyciu jednostek funduszu jest na tyle wysoka, że można dofinansować depozyt i dlatego można zaproponować na lokacie nawet 10 proc. w skali roku – mówi Maciej Kossowski.

Banki różnią się między sobą nie tylko proponowanym oprocentowaniem, ale też liczbą funduszy, w jakie można zainwestować pozostałe pieniądze.

– W Invest Banku pieniądze idą na lokatę oraz wyłącznie do funduszu zrównoważonego. W DnB Nord klient ma natomiast do wyboru 10 typów funduszy – mówi Mateusz Ostrowski.

Fundusze proponują różne instrumenty, strategie inwestycyjne i różne ryzyko. Alternatywą dla tego typu lokat są indywidualne inwestycje.

Bezpieczne i ryzykowne

– Tego typu produkt ma sens tylko wtedy, gdy w sumie jest on tańszy, niż gdybyśmy założyli zwykłą lokatę i sami kupili jednostki funduszu – mówi Marek Zuber.

Inni podkreślają, że jest to dobry sposób na dywersyfikację swoich oszczędności.

– Jeśli chcemy posiadać jednocześnie bezpieczną lokatę i bardziej ryzykowny fundusz, wtedy warto się zastanowić, czy nie wykorzystać propozycji banków, bo można założyć lokatę o oprocentowaniu znacznie powyżej rynkowego – mówi Mateusz Ostrowski.

Najczęściej minimalna wartość wymaganej wpłaty przy lokatach z funduszem wynosi 4–5 tys. zł. Tylko w Polbanku jest to 1 tys., a w Millennium 2 tys. zł.