"Stronami negocjacji są przede wszystkim firmy (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz RosUkrEnergo - red.). Nie wykluczam prowadzenia rozmów (przez rząd - red.), jeżeli będzie taka potrzeba, na poziomie nie tylko biznesowym, gospodarczym, ale także na poziomie politycznym czy dyplomatycznym" - powiedział we wtorek dziennikarzom wiceminister.

Obecny kontrakt między PGNiG a RosUkrEnergo - którego udziałowcem jest rosyjski Gazprom - wygasa z końcem 2009 r.

"PGNiG jest spółką Skarbu Państwa, w związku z tym rząd nie tylko jest zainteresowany wynikami i przebiegiem tych negocjacji, ale w każdej chwili może i ma prawo się w nie włączyć" - uważa wiceminister.

"Zakres i forma ewentualnego uczestnictwa w tych negocjacjach rządu, w tym ministra gospodarki, na pewno nie jest i nie będzie przedmiotem rozmów medialnych" - dodał.

Szejnfeld nie chciał odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy, czy Rosja może wykorzystać kwestie tarczy antyrakietowej w negocjacjach nowego kontraktu na dostawy gazu do Polski.

"Nie chcę komentować takiej tezy. Ponieważ komentarz byłby przyzwoleniem na to, aby tego rodzaju rozwiązania w kontaktach międzynarodowych były normą. Państwa nie powinny wykorzystywać swoich zasobów energetycznych do prowadzenia innej polityki niż ekonomiczna, gospodarcza" - podkreślił.

"Gdyby Rosja chciała dostawami surowców energetycznych - ropy i gazu - wpływać na politykę innych państw, byłby to dowód na to, że nie traktuje tych spraw biznesowo, tylko politycznie" - dodał.

W środę w Warszawie ma być podpisana umowa w sprawie tarczy antyrakietowej - parafowana przez negocjatorów polskich i amerykańskich w ubiegły czwartek. Z tej okazji do Warszawy we wtorek wieczorem przybędzie sekretarz stanu USA Condoleezza Rice.