Gdańska Energa jest dosyć mocno zdeterminowana, żeby wybudować zaporę na Wiśle wraz z elektrownią wodną. Chce tego, bo jak twierdzi Mirosław Bieliński, prezes zarządu Energi, projekt o wartości szacowanej na blisko 3 mld zł jest opłacalny. Z kolei jak go nie zrealizuje, to może dojść do pogorszenia efektywności działania należącej do grupy elektrowni na tamie we Włocławku.

A może tylko próg

Nowa zapora ma chronić przed zawaleniem tamę we Włocławku. Jeśli nie powstanie, to zostanie zbudowany tylko tzw. próg wodny, a to może oznaczać konieczność obniżenia poziomu wód w zbiorniku włocławskim i w konsekwencji spadek efektywności działania elektrowni Energi we Włocławku.

– Jeżeli Energa po przeprowadzeniu niezbędnych prac podejmie decyzję, że nie chce realizować inwestycji, będziemy budować próg piętrzący, który pozwoli tylko i wyłącznie podnieść poziom wody, bez dodatkowych instalacji związanych z wytwarzaniem energii – powiedział Stanisław Gawłowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.

Sam próg miałby kosztować około 250 mln zł i zdaniem Ministerstwa Środowiska w razie gdyby doszło do jego budowy, to częściowo powinna ją sfinansować Energa. Ta obecnie szuka wspólnika do budowy projektu, bo też nigdy nie kryła, że bez rezygnacji z innych pomysłów biznesowych sama nie da rady sfinansować tak olbrzymiej inwestycji, jak zapora z elektrownią.

– Szukamy wspólnika wśród banków, funduszy emerytalnych i koncernów energetycznych. Jesteśmy na etapie weryfikowania deklaracji wstępnego zainteresowania naszych rozmówców i zmierzamy do stworzenia krótkiej listy dwóch, czterech firm, z którymi moglibyśmy rozpocząć negocjacje. Nie chcę jednak stwarzać wrażenia, że już za chwilę coś się wydarzy. Doświadczenie wskazuje, że deklaracje o wstępnym zainteresowaniu są często składane po to, żeby nie powiedzieć nie – mówi Roman Szyszko, wiceprezes zarządu Energi.

Prace nad raportem

Ministerstwo Środowiska nie ma narzędzi prawnych, żeby Energę do czegokolwiek zmusić w przypadku zapory. Niemniej deklaruje, że problem zabezpieczenia przed katastrofą tamy we Włocławku chce definitywnie załatwić, a to znaczy, że z decyzją o budowie progu wodnego wiecznie nie będzie czekało. Inwestycje zabezpieczające tamę za pieniądze z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko – w sumie około 152,5 mln zł – mają zdaniem Ministerstwa Środowiska zapewnić bezpieczeństwo zaporze we Włocławku na najbliższe cztery, pięć lat.