Elektrownie opalane węglem, ropą lub gazem odpowiadają za około 40 proc. emisji CO2 do atmosfery. Proponuje się składowanie pod ziemią dwutlenku węgla (CCS). W poniedziałek miała się ukazać dyrektywa unijna, regulująca kwestie podziemnych składowisk CO2. Nie została jednak opublikowana, ale nikt nie ma wątpliwości, że w życie wejdzie jeszcze w maju. Gdy się ukaże, każda firma planująca budowę nowych źródeł energii będzie musiała analizować możliwości składowania CO2 pod ziemią.

- Inwestor nie dostanie pozwolenia na budowę lub eksploatację elektrowni powyżej 300 MW, jeśli nie przeprowadzi analizy możliwości rozbudowy zakładu o część do wychwytywania CO2 i oceny możliwości jego transportowania i składowania - wyjaśnia Jacek Piekacz z Vattenfall Heat Poland.

Nie wiadomo, gdzie można składować dwutlenek węgla. Geolodzy wykluczają wtłaczanie CO2 do zlikwidowanych kopalń węgla kamiennego, a miejsca po gazie czy ropie uznają za właściwe raczej lokalnie.

- Pozostaje składowanie w głębokich warstwach wodonośnych solankowych. Kluczowe jest przeprowadzenie eksperymentu, jak dwutlenek węgla będzie się zachowywał w warstwie wodonośnej. Czy to będzie bezpieczne? Nie potrafię dzisiaj na to pytanie odpowiedzieć - powiedział Henryk Jezierski, Główny Geolog Kraju.

Doświadczalny system wychwytywania CO2 chce zbudować Elektrownia Bełchatów. Składowisk szuka konsorcjum pod egidą Państwowego Instytutu Geologicznego.

- Prace konsorcjum na obszarze Bełchatowa udowodniły, że żadna ze struktur geologicznych wcześniej typowanych nie nadaje się do składowania CO2 - ocenił Jerzy Nawrocki, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego.