Krajowa Federacja Producentów Zbóż chce, żeby zboża zostały zakwalifikowane do odnawialnych źródeł energii. Rolnikom dałoby to nowy rynek zbytu i większe zyski, bo produkcja prądu z odnawialnych źródeł energii jest wysokoopłacalna.

Producenci zbóż przedstawili swój pomysł w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zaczęło rozmowy z Ministerstwem Gospodarki w sprawie stosownej zmiany prawa.

– Mamy informacje, że Marek Sawicki, minister rolnictwa, i wicepremier Waldemar Pawlak porozumieli się w sprawie spalania zbóż do celów energetycznych i że będzie zmiana prawa, która to umożliwi – mówi osoba związana z branżą energetyczną prosząca o zachowanie anonimowości.

Z Ministerstwa Gospodarki otrzymaliśmy informację, że: prowadzone są prace zmierzające do ustalenia zakresu niezbędnych zmian. Żadnych konkretów nie podano.

Producenci zbóż nie kryją swoich intencji.

– Po pierwsze – chodzi o to, żeby wyznaczyć poziom ceny minimalnej za tonę zbóż niskiej jakości i ziarna owsa na bazie ich wartości energetycznej. Po drugie – zdjąć z rynku nadwyżki zbóż, a po trzecie – żeby zagwarantować rolnikom stabilizację produkcji, co się stanie, gdy cena zboża nie będzie zależna tylko od popytu, ale także od jego wartości energetycznej – mówi Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż.

Nadwyżkę niskiej jakości zbóż nad popytem prezes Rafał Mładanowicz szacuje w tym roku na 4–6 mln ton. Ceny takiego zboża oscylują w granicach 200–220 zł za tonę, co zdaniem producentów oznacza, że nie opłaca się go sprzedawać. Krajowa Federacja Producentów Zbóż ocenia, że gdyby można je zbywać energetyce jako paliwo, mogłoby osiągnąć cenę 300–350 zł za tonę. A to zapewniłoby rolnikom opłacalność sprzedaży.

Jednak, aby sprzedaż zboża energetyce stała się możliwa, potrzebna jest zmiana prawa, o którą zabiegają rolnicy. Obecnie przepisy dopuszczają produkcję energii elektrycznej tylko z odpadów lub pozostałości z produkcji rolnej.

– Ziarna zbóż nie są kwalifikowane jako biomasa, która może być wykorzystywana na cele energetyczne – mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Przepisy, które umożliwiłyby produkcję prądu ze zbóż, można wprowadzić szybko, ale czy ze skutkiem oczekiwanym przez rolników, to już nie jest pewne. Na pewno nie wszystkie firmy energetyczne chciałyby spalać zboże.

– Na ten temat mam tylko jedno zdanie do powiedzenia, a mianowicie, że nie jesteśmy tym zainteresowani z powodów etycznych – mówi Paweł Smoleń, prezes Vattenfall Heat Poland.

Pomysł producentów zbóż wywołał też obawy, że jego realizacja doprowadzi do podwyżki cen zbóż w ogóle, w tym konsumpcyjnych. Rolnicy przekonują, że do tego nie dojdzie.

– Nie ma obaw, że zboża konsumpcyjne będą spalane w piecach. W przeliczeniu na wartość opałową jedna tona zboża warta jest około 380 zł. Nikt nie sprzeda pszenicy czy żyta konsumpcyjnego po tej cenie, bo to oznaczałoby straty. Na przykład sprzedaż pszenicy jest opłacalna dopiero po cenie 550–600 zł za tonę – mówi prezes Rafał Mładanowicz.