Wolniejszy wzrost rynku reklamy internetowej spowodowany spowolnieniem gospodarki najmniej martwi duże portale - Onet.pl, Wirtualną Polską, a także nieco mniejsze Interię, o2.pl i Gazetę.pl. Reklamodawcy zaczynają zachowywać się na rynku internetowym podobnie jak na rynku telewizyjnym - chętniej wybierają oferty dużych portali, gwarantujących największy zasięg i dotarcie do największych grup klientów, a do tego potrafiących kusić rabatami i szerokimi ofertami. Dlatego w I kwartale wydatki reklamowe części branż w niektórych portalach wzrosły nawet o 30 proc.

- Duże portale mają dużą przewagę, co w trudnych czasach będzie procentować. Z kryzysu wyjdą więc obronną ręką, a niektóre jeszcze się umocnią. Ale internet jest tak nieprzewidywalną branżą, że wcale się nie zdziwię, jeśli w tym kryzysie pojawi się kolejny projekt o potencjale Naszej-klasy - mówi Andrzej Garapich, prezes spółki Polskie Badania Internetu, realizującej razem z Gemiusem badania popularności witryn w polskim internecie.

Same portale też są przekonane, że spowolnienie w gospodarce, a w konsekwencji wolniejszy wzrost rynku reklamowego, pozwoli im umocnić swoje pozycje i zatrzymać reklamodawców.

- W kryzysie łatwiej jest zwiększyć swój udział rynkowy - uważa Łukasz Wejchert, prezes Grupy Onet.

- Widzimy dziś, że reklamodawcy coraz częściej kierują swoje wydatki i kampanię do liderów rynku, czyli największych podmiotów mających skalę i szerokie dotarcie. Dlatego jesteśmy przekonani, że nasze przychody wzrosną szybciej niż średnia rynkowa - dodaje.

- Jesteśmy przekonani, że możemy się bardziej umocnić. Nasze podejście do sytuacji na rynku jest konserwatywne, jeśli chodzi o finanse, ale agresywne, jeśli chodzi o podejście do nowych projektów czy ewentualnych przejęć - mówi GP Krzysztof Sierota, członek zarządu spółki o2, właściciela m.in. portalu o2.pl i komunikatora Tlen.pl.

Reklama i tak wzrośnie

W porównaniu do innych mediów, które z powodu spowolnienia muszą ciąć koszty i często planować przychody mniejsze niż rok temu, internet jest w doskonałej sytuacji. Nikt nie zakłada spadku wydatków w stosunku do ubiegłego roku, a jedyne mowa jest o wolniejszym wzroście. Podczas gdy w ubiegłym roku, według PricewaterhouseCoopers i IAB Polska, rynek wzrósł aż o 58 proc., do 1,174 mld zł, w tym roku firmy badające rynek prognozują wzrost od 16 do nawet 23,1 proc. O takim wzroście pozostałe media mogą tylko pomarzyć.

- Rynek w I kwartale rósł, ale oczywiście wolniej niż rok temu - potwierdza Łukasz Wejchert.

- Jesteśmy zadowoleni ze sprzedaży w I kwartale - podkreśla Michał Brański, , członek zarządu spółki o2.

Trzy miesiące temu przewidywał w rozmowie z GP, że ten rok upłynie pod znakiem walki na rynku reklamowym. Czy już tę walkę widać?

- Rywalizacja jest rzeczywiście ostrzejsza, ale nikt nie wykonuje wrogich ruchów i wszyscy zachowują się etycznie. Na pewno sprzedaż dla większości graczy stała się oczkiem w głowie, a elastyczność w tym temacie, choć wpisana w specyfikę działania w internecie, jest jeszcze wyraźniejsza - mówi Michał Brański.

Onet.pl wprowadził np. wspólne pakiety reklamowe razem z TVN, co - jak przyznaje szef portalu - jest odpowiedzią na sytuację rynkową.

- Nie wydaje mi się, aby na rynku doszło do zażartej wojny cenowej - dodaje Łukasz Wejchert.

Żaden z przedstawicieli największych portali nie podejmuje się jednak podania własnej prognozy wzrostu rynku w tym roku.

- Sytuacja jest zbyt dynamiczna, a zachowania reklamodawców się zmieniają. W I kwartale mieliśmy np. aż 33-proc. wzrost przychodów z reklam branży motoryzacyjnej. W tym czasie branża finansowa wyraźnie zamroziła budżety, ale teraz widzimy, że także jej aktywność zaczyna rosnąć - tłumaczy Łukasz Wejchert.

Piotr Krawiec, dyrektor zarządzający agencji Praktycy.com, jest przekonany, że branża internetowa jako taka zyska w kryzysie, bo reklamodawcy coraz większą uwagę przykładają do efektywności wydanych pieniędzy.

- A tylko w internecie można tak dokładnie zmierzyć efektywność każdej wydanej złotówki. Reklama oparta na tym modelu będzie zyskiwać, a portale, z racji swojej pozycji, marki i zasięgu, są w stanie zaoferować wiele produktów reklamowych, a do tego przyciągnąć rabatami - dodaje.