Bert Heemskerk, prezes zarządu Rabobank Nederland, będzie prowadził negocjacje z Aleksandrem Gradem, ministrem skarbu, w sprawie rozwiązania sporu o prywatyzację PZU z Eureko, holenderskim akcjonariuszem największego polskiego ubezpieczyciela (33 proc. akcji).

- Dajemy sobie czas na wypracowanie kompromisu do czerwca - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu.

Zaangażowanie Rabobanku, do którego należy 36,7 proc. udziałów w Eureko, to nowość, bo do tej pory wszelkie rozmowy prowadzili przedstawiciele władz Eureko.

- Zarząd Eureko udzielił pełnomocnictwa panu Bertowi Heemskerkowi z nadzieją, że nareszcie uda się osiągnąć kompromis - mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska.

- Taki zabieg może mieć podłoże czysto psychologiczne. Ciężko osiągnąć porozumienie z osobami, które od lat spotyka się w trakcie rozpraw sądowych - mówi Marcin Juzoń, mniejszościowy udziałowiec PZU.

Na bezpośrednich rozmowach z Rabobankiem zależało resortowi skarbu i ta kwestia była głównym źródłem sporu przy podpisywaniu memorandum, w którym określono zasady prowadzenia negocjacji w sprawie ugody między Skarbem Państwa a Eureko. Przypomnijmy, że resort skarbu wysłał pismo z projektem memorandum na początku lutego, a zostało ono podpisane dopiero 15 kwietnia. Skarb Państwa w sądzie spotyka się nie tylko z Eureko, ale też z Achmeą, głównym udziałowcem Eureko (50,6 proc. udziałów), która żąda odszkodowania za opóźnienia w prywatyzacji PZU. Eureko uważa, że ma prawo do przejęcia dodatkowych 21 proc. akcji PZU. Skarb Państwa nie zgadza się na oddanie inwestorowi kontroli nad spółką.

Jednak przyjęte rozwiązanie może też sygnalizować sposób rozwiązania konfliktu.

- Ze względów politycznych rząd nie zgodzi się ani na oddanie kontroli nad PZU Eureko, ani na wypłatę odszkodowania w ramach ugody. W tej sytuacji opcją rozwiązania konfliktu może być np. odkupienie akcji PZU od Eureko, a o tym lepiej rozmawiać z udziałowcami - mówi Marcin Juzoń.

Obecnie Eureko ma niecałe 33 proc. akcji PZU, które według obecnych wycen są warte około 7-8 mld zł. Skąd mogłyby pochodzić pieniądze na wykup akcji? PZU ma 12 mld zł wolnych kapitałów. Warto też przypomnieć scenariusz z przełomu 2002 i 2003 roku, zaprezentowany przez byłego prezesa PZU Zdzisława Montkiewicza komisji śledczej ds. PZU: bank inwestycyjny HSBC wynegocjował wykupienie 30 proc. akcji za 0,8 mld euro. Potem miał je sprzedać w ramach debiutu giełdowego. Od tego czasu Eureko wygrało pierwszy etap postępowania arbitrażowego, a finał drugiego jest oczekiwany w okresie luty-maj 2010 r. Nie wiadomo też, jak bardzo Holendrzy potrzebują gotówki. W 2008 roku Eureko wykazało 2,1 mld euro straty i zapewniło, że w kwietniu dostanie od udziałowców 1 mld euro dopłaty do kapitału. Niewykluczone też, że elementem wpływającym na kształt ugody będzie transakcja sprzedaży 37,2 proc. akcji BGŻ należących do Skarbu Państwa. Gdyby trafiły one do Rabobanku, Holendrzy mieliby pełną kontrolę nad bankiem.

1,62 mld euro na tyle Eureko wyceniło swoje udziały w PZU w 2008 roku