Ponad 20 proc. skarg dotyczących OC komunikacyjnego dotyczy opóźnień w wypłatach, a w prawie 30 proc. spraw ubezpieczyciele wykorzystywali maksymalny 90- -dniowy termin likwidacji szkody - wynika ze statystyk rzecznika ubezpieczonych.

Dlatego rzecznik postuluje, żeby w ramach trwających obecnie w Ministerstwie Finansów prac nad zmianą ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych wprowadzić zasadę, że towarzystwa będą musiały wypłacić odszkodowanie nie później niż w ciągu 30 dni. Obecnie w ubezpieczeniach dobrowolnych (w art. 817 k.c.) mamy zasadę, że towarzystwo musi wypłacić pieniądze w ciągu 30 dni. Dłużej może likwidować szkody w bardziej skomplikowanych przypadkach, ale wypłaty trzeba realizować w ciągu 14 dni od ich wyjaśnienia przy zachowaniu należytej staranności. W ubezpieczeniach obowiązkowych mamy 30 dni na wypłatę tzw. kwoty bezspornej, ale w uzasadnionych okolicznościach na wypłatę trzeba czekać nie dłużej niż 90 dni. Najczęściej pretekstem jest oczekiwanie na prawomocne zakończenie postępowania karnego, choć Sąd Najwyższy już dawno orzekł (wyrok SN z 10 stycznia 2000 r., sygn. akt III CKN 1105/98), że towarzystwo ma samo ustalać zakres swojej odpowiedzialności, nie czekając na sąd.

- Idea zasługuje na poparcie, ale wymaga rozważenia, bo już teraz do KNF docierają sygnały o problemach z dotrzymaniem 90-dniowego terminu - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Dodaje, że ustawodawca, ustalając maksymalny termin wypłaty odszkodowania, kierował się m.in. realnością jego dotrzymania. Wydaje się jednak, że rzeczywiście termin ten można skrócić, bo nawet PZU w ostatnich latach przyspieszyło znacznie likwidację szkód. Na koniec 2006 r. wypłacało odszkodowania z OC przeciętnie w 28 dni, ale już w 2007 roku było to niecałe 19 dni. Eksperci sygnalizują, że takie skrócenie byłoby możliwe, ale w przypadku wypłat za rozbite auta. W przypadku szkód osobowych towarzystwa w większości wypadków miałyby problem z dotrzymaniem terminów.