UOKiK podejrzewa, że Poczta Polska (PP) dopuszcza się praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Chodzi o nieterminowe dostarczanie przesyłek w obrocie krajowym.

"Powodem wszczęcia postępowania były liczne skargi pochodzące od klientów Poczty Polskiej" - powiedziała PAP Małgorzata Cieloch. Dodała, że jeżeli zarzuty wobec firmy się potwierdzą, UOKiK będzie mógł nałożyć na Pocztę karę w wysokości 10 proc. jej ubiegłorocznych obrotów.

Jak poinformował PAP rzecznik prasowy PP Zbigniew Baranowski, osoby okradające przesyłki i paczki pocztowe są zwalniane z pracy. Baranowski podkreślił, że osób zwolnionych z tego powodu jest coraz mniej - w 2006 roku było ich około 200, a w 2007 r. około 100. Wszystkie sygnały o kradzieżach są zgłaszane organom ścigania. Od 2006 roku w Poczcie działa specjalna komórka do zwalczania nadużyć.

W 2006 roku PP przekazała 42 mln paczek, a rok później 47 mln.

Kontrola wykazała, że organizacja pracy przy rozładunku przesyłek sprzyja popełnianiu błędów

Miesiąc temu zastrzeżenia wobec Poczty sformułował Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE). Od kwietnia do maja 2008 roku prowadził on kontrolę bezpieczeństwa obrotu paczkami.

Według UKE proces rekrutacji pracowników Poczty nie zapewnia zatrudnienia wyłącznie osób przygotowanych i z odpowiedzialnym podejściem do pracy.

Kontrola wykazała również, że organizacja pracy przy rozładunku przesyłek sprzyja popełnianiu błędów (np. w liczeniu przyjmowanych przesyłek).

System monitoringu w wielu węzłach ekspedycyjno-rozdzielczych (WER) nie pokrywa swoim zasięgiem całej powierzchni obiektów, a ponadto nie jest w pełni wykorzystywany - napisał UKE w komunikacie.

Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że z paczek przesyłanych za pośrednictwem Poczty "jak kamfora" znikają rzeczy, a z listów towary

W większości WER-ów powierzchnia magazynowo-ekspedycyjna jest niewystarczająca, zastrzeżenia budzi też stan oświetlenia obiektów pocztowych.

UKE zalecił między innymi opracowanie systemu doboru pracowników pod kątem specyfiki pracy z powierzonym mieniem. Zdaniem urzędu należy też jak najszybciej wprowadzić jednolity system informatyczny wykorzystywany do śledzenia przesyłek, wyrywkową kontrolę ilości wywożonych ładunków przy bramach wyjazdowych, kontrole szafek odzieżowych i śniadaniowych pracowników oraz doraźne kontrole osobiste pracowników opuszczających teren sortowni.

Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że z paczek przesyłanych za pośrednictwem Poczty "jak kamfora" znikają rzeczy, a z listów towary. Giną też całe przesyłki. W 2007 roku Poczta zgubiła 200 tys. przesyłek, ale zdaniem "GW" skala zaginięć może być kilkukrotnie albo nawet kilkunastokrotnie wyższa. Wielu zaginięć klienci bowiem nie zgłaszają.