W czerwcu do Polski sprowadzono ponad 107 tys. samochodów. Większość kupili zawodowi handlarze używanymi autami, ale sporo sprowadziły także osoby prywatne. Zwykle nieco ryzykują, bo przewożą pieniądze w gotówce i tak się rozliczają ze sprzedającym.

Okazuje się jednak, że przy droższych samochodach gotówka może być przeszkodą w transakcji.

- Jeśli samochód kosztuje 15-20 tys. euro, niektórzy sprzedawcy będą woleli przelew bankowy - mówi Bartłomiej Daniluk, ekspert monitorujący rynek obrotu samochodami.

Dotyczy to głównie przypadków, kiedy kupujemy auto w salonie dealerskim.

- Zagraniczni sprzedawcy nie ufają Polakom. W Holandii nawet jeśli mamy gotówkę, to pracownik komisu pojedzie z nami do banku, gdzie będziemy musieli wpłacić ją na konto sprzedawcy - mówi Bartłomiej Daniluk.

Jeśli nie chcemy wozić ze sobą pieniędzy lub sprzedawca preferuje płatność przelewem, pozostaje nam skorzystać z usług bankowych, a konkretnie z przelewu typu Swift, czyli międzynarodowego przekazu. Daje on gwarancję przekazania kwoty w 48 godzin. Niektóre banki dają też możliwość pilnego lub ekspresowego przelania pieniędzy. Im szybciej, tym drożej.

Zwykły Swift to koszt rzędu 10-30 zł za otrzymanie polecenia wypłaty, przelew pilny 50-60 zł, a ekspresowy 80-100 zł. Do tego trzeba dodać opłaty za wysłanie. Tu koszt to przeciętnie 0,2 proc. (rzadziej 0,25 proc.), przy czym dodatkowo banki mają limity, np. minimalna opłata to 20-50 zł, a maksymalna 200-300 zł.

Najlepiej, jeśli mamy w banku dostęp do kanału internetowego lub telefonicznego. Wtedy można zlecić przelew jednego dnia i w zależności od godziny zlecenia oraz rodzaju, auto będzie można odebrać tego samego lub następnego dnia. Można też się spodziewać, że np. internetowy wydruk potwierdzenia przelewu będzie mógł być podstawą do wydania auta. Ze względu na brak zaufania do Polaków, musiałby on być wydrukowany na komputerze w biurze sprzedawcy w jego obecności.

do 100 zł wynoszą opłaty za zlecenie przelewu międzynarodowego w zależności od szybkości realizacji