ANALIZA

Jutro Grupa Lotos zaprezentuje aktualizację strategii spółki na najbliższe kilka lat. Z naszych ustaleń wynika, że jedną z najważniejszych zmian ma być większy nacisk na segment wydobywczy.

- Zaprezentujemy ciekawe pomysły - jeśli chodzi o segment wydobywczy - mówi GP Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos. W tym segmencie pomorski koncern jest obecny dzięki wniesionemu do Grupy przed trzema laty Petrobalticowi. Spółka ta eksploatuje złoża na polskim szelfie Morza Bałtyckiego. Jednak jej produkcja pokrywa jedynie 4 proc. zapotrzebowania na surowiec Rafinerii Gdańskiej. W ramach rozbudowy części wydobywczej Lotos kupił niedawno udziały w złożach ropy w Norwegii. Ich eksploatacja ma się rozpocząć w 2009 roku.

Analitycy są zgodni, że nawet gdyby Lotosowi i Orlenowi udało się uzyskać dostęp do znaczących złóż ropy naftowej, nie przełożyłoby się to raczej na spadek cen na stacjach.

- Pozyskanie złóż przez któregoś z krajowych producentów niewiele zmieni - mówi Ryszard Kaczmarek z firmy BM Reflex.

- Natomiast nawiązanie współpracy bądź przejęcie którejś z polskich rafinerii przez koncern ze Wschodu posiadający dostęp do źródeł ropy i taniego przesyłu wyraźnie zwiększyłoby współzawodnictwo. Gdyby np. Łukoil przejął Lotos, to niewykluczone, że rozpocząłby wojnę cenową z Orlenem, co prawdopodobnie doprowadziłoby do spadku cen - dodaje.

Zastrzega jednak, że taki scenariusz wydaje mu się obecnie nieprawdopodobny.

Bardziej wykonalnym sposobem stymulacji konkurencji byłoby, zdaniem Janusza Wiśniewskiego, wiceprezesa firmy doradczej DGA, udrożnienie logistyki paliw.

- Powstanie realnej konkurencji zależy w dużej mierze od budowy i rozbudowy infrastruktury logistycznej, a wiec de facto od szybkiego połączenia PERN Przyjaźń (operator rurociągów do przesyłu ropy) z operatorem logistycznym paliw płynnych i sprawnie realizowane przez taki organizm programy inwestycyjne - mówi.

Podkreśla, że obecnie konkurencja jest pozorna ze względu na istnienie lidera cenowego - koncernu z Płocka. Paliwo na polskim rynku pochodzi głównie tylko od dwóch producentów: PKN Orlen i Grupy Lotos.

- W niewielkim stopniu zapotrzebowanie jest zaspokajane importem. Konkurencja na rynku hurtowym jest znikoma - mówi Gabriela Kozan, analityk z firmy e-petrol.pl.

Lepiej wygląda sytuacja na rynku detalicznym, gdzie współzawodnictwo jest ostrzejsze. Jednak również w detalu konkurencja jest ograniczona, ponieważ w hurcie dominuje duopol.

- Grę cenową prowadzi głównie Orlen. Lotos jest pod presją wielkiego brata. Stacje konkurują głównie jakością oraz działalnością pozapaliwową - potwierdza Ryszard Kaczmarek.