W Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad gruntowną zmianą prawa telekomunikacyjnego. Chociaż stosowny projekt został przyjęty przez Radę Ministrów w lipcu ubiegłego roku, to po zmianie ekipy rządzącej zajęto się nim ponownie.

- Z ministerstwa musi wyjść propozycja dobrej ustawy, w której zostaną wyważone interesy regulatora, przedsiębiorców i konsumentów. Zdecydowaliśmy się podzielić projekt na dwie części. Pierwsza zawiera przepisy, które są pilniejsze ze względu na potrzebę lepszego dostosowania prawa do regulacji unijnych - tłumaczy Jacek Łosik, dyrektor departamentu telekomunikacji Ministerstwa Infrastruktury.

Niższe kary umowne

Nowe przepisy, które są w unijnej części projektu, to przede wszystkim nowe obowiązki i wytyczne dla operatorów. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni będą musieli zmienić zasady naliczania kar związanych z ulgą abonamentową w przypadku zerwania umowy o świadczenie usług. W przypadku ulg abonamentowych przyznanych klientom kary te często stanowiły równowartość zniżki za czas trwania umowy bez względu na to, czy rozwiązanie umowy miało miejsce po jej podpisaniu, czy tuż przed rozwiązaniem.

W projekcie przewidziano, że w przypadku jednostronnego zerwania umowy przez abonenta lub przez dostawcę usług z winy abonenta przed upływem terminu ustalonego w umowie wysokość ulgi zwracanej przez abonenta nie może przekroczyć wartości ulgi pomniejszonej o proporcjonalną jej wartość za okres od zawarcia umowy do jej rozwiązania.

Obowiązki informacyjne

Proponowane przepisy mają wskazać zakres informacji, które będzie musiał podać klientom operator w przypadku zamiaru dokonania zmian warunków umowy. Teraz dostawca usług ma obowiązek informowania o zmianach w regulaminie bez podawania ich treści. Gdy nowy obowiązek zostanie wprowadzony, abonenci nie będą zmuszeni do samodzielnego ustalania zmian dokonanych przez dostawcę.

Przedsiębiorcy nie będą też mieli obowiązku zgadzać się na odstąpienie od umowy, w przypadku gdy będą dokonywali zmian warunków umownych na skutek zmiany przepisów.

- W ustawie powinny się znaleźć przepisy, które zabronią bezkarnego zrywania umowy w razie zmian regulaminu na korzyść abonenta, np. gdy wykreśla się z niego niedozwolone klauzule umowne - zauważa Wacław Knopkiewicz, radca prawny z Kancelarii Prawnej Grynhoff Woźny Maliński.

W służbie państwa

Przedsiębiorcy telekomunikacyjni zostaną obciążeni nowymi obowiązkami związanymi z sytuacjami szczególnych zagrożeń czy koniecznością ściślejszej współpracy w zakresie ścigania sprawców przestępstw.

Operatorzy będą musieli posiadać plan działań na okoliczność działań terrorystycznych, klęsk żywiołowych czy awarii.

Doprecyzowane zostaną obowiązki związane z umożliwianiem dostępu i utrwalaniem danych związanych ze świadczoną usługą. Operatorzy mają zapewnić Policji, ABW, wywiadowi skarbowemu i innym organom powołanym do ścigania przestępstw warunki do sprawdzania treści rozmów telefonicznych i przesyłanych danych.

Magazynowanie danych

Przedsiębiorca na swój koszt będzie musiał utrwalić dla sądu lub prokuratora przekazy telefoniczne i dane umożliwiające ustalenie osób dokonujących połączenia. Ze względu na realizację zadań związanych z zapobieganiem, wykrywaniem i ściganiem przestępstw operatorzy publicznej sieci, jak i dostawcy dostępnych usług telekomunikacyjnych, będą musieli zatrzymywać dane o usłudze i osobach, które z niej skorzystały. Dodatkowo będą musieli przechowywać je i chronić przed zniszczeniem, zmianą lub bezprawnym przetwarzaniem.

- Przedsiębiorcy telekomunikacyjni mają już dzisiaj taki obowiązek, jednak poszerzeniu ulega katalog danych, które trzeba przechowywać. Będzie to wiązało się z kosztami i rozbudową systemów - mówi dr Maciej Rogalski, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Teraz operatorzy muszą przechowywać dane lokalizacyjne, billingi i te, które są potrzebne do przekazywania komunikatów w sieciach.

- Zmiany wynikają z potrzeby implementacji dyrektywy o retencji danych. W projekcie napisano, że te dane muszą być przechowywane przez dwa lata. Tymczasem przepisy unijne wskazują, że jest to maksymalny czas i może to być równie dobrze sześć miesięcy. Ten krótszy okres jest uzasadniony przy przechowywaniu danych internetowych - podkreśla Wacław Knopkiewicz.