Nowe auto kupione w salonie traci po pierwszym roku od 20 do nawet 40 proc. pierwotnej wartości. Po trzech latach jest to od 35 proc. do 60 proc. Te parametry trzeba brać po uwagę przy zakupie auta na kredyt. Chodzi o to, żeby np. w razie wypadku, kradzieży czy utraty pracy nie wpaść w pułapkę polegającą na tym, że pieniądze uzyskanie z polisy AC czy ze sprzedaży auta nie wystarczą na spłatę pozostałego kredytu. To ryzyko jest tym większe, im mniejsza jest wysokość wpłaty własnej (np. minimalne 10 proc.) i im dłuższy jest okres kredytowania (nawet 84-96 miesięcy). Wtedy spłacane raty powoli zmniejszają kapitał. Efekt? Przy zakupie auta średniej klasy, wartego w salonie 60 tys. zł i wpłacie tylko 10 proc. wartości, przez ponad cztery lata wartość kapitału do spłaty będzie wyższa niż wartość auta. Gdy wpłacimy 20 proc., okres skróci się do trzech lat.

Jak zabezpieczyć się przed taką luką, jeśli nie stać nas na wyższą wpłatę własną? W pierwszym roku użytkowania mogą pomóc polisy AC sprzedawane w salonach, które zwykle zawierają zapis, że w ciągu 12 miesięcy od zakupu wypłata z polisy będzie równa wartości fakturowej. Pozwala to w razie kradzieży lub zupełnego rozbicia auta spłacić kredyt. Co jednak w kolejnych latach? Tu przydają się coraz częściej oferowane polisy utraty wartości auta, tzw. GAP. W zależności od wersji, przewidują one wypłatę wartości fakturowej auta w kolejnych latach jego użytkowania, a przynajmniej pokrycie luki między odszkodowaniem z AC (wypłacanego według wartości rynkowej z dnia szkody) za zupełnie rozbite lub skradzione auto a wartością kredytu pozostałego do spłaty.