Na naszym rynku pojawia się coraz więcej produktów finansowych, wybór odpowiedniego staje się coraz trudniejszy. Zanim zdecydujemy się zainwestować swoje pieniądze, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Należy zastanowić się, jakie jest ryzyko inwestycji i czy premia za jego ponoszenie jest odpowiednio wysoka. Trzeba też sprawdzić, jakie mamy alternatywne możliwości zainwestowania kapitału.

Za przykład niech posłuży produkt Banku Pocztowego - Lokata Polska Mistrzem. Od wyników naszej reprezentacji na Euro 2008 będzie zależała wysokość jego oprocentowania. Okres inwestycji to siedem miesięcy, z których tylko w pierwszym gwarantowane są odsetki na poziomie 8 proc. w skali roku. W pozostałych sześciu miesiącach ich wysokość będzie ustalona na poziomie od 4 proc. (gwarantowane, nawet gdy przegramy wszystkie mecze). Każde zwycięstwo podwyższy oprocentowanie produktu o 1 pkt proc., a remis o 0,5 pkt proc. Nawet w przypadku totalnej klęski, czyli przegranych we wszystkich meczach, pewien minimalny zysk jest gwarantowany. Istnieje natomiast ryzyko, że zarobimy mniej niż na rachunku oszczędnościowym lub tradycyjnej lokacie. Zakładam neutralny wariant, czyli remis w wyniku meczu Polska - Niemcy. W tym przypadku, by awansować do ćwierćfinału, potrzebowalibyśmy zwycięstwa w pozostałych dwóch meczach grupowych. Oprocentowanie wyniosłoby wtedy 4,5 proc. (od 2 do 7 miesiąca inwestycji). Jeśli w pierwszym miesiącu gwarantowane jest oprocentowanie 8 proc., to średnia ze wszystkich siedmiu miesięcy wyniosłaby 5 proc. Natomiast aby średnie oprocentowanie było wyższe niż 6,5 proc., to Polacy musieliby zagrać w finale mistrzostw, co jest jednak mało prawdopodobne. Dość łatwo natomiast można znaleźć produkty, które dają szansę na zyski wyższe niż 8 proc., w których prawdopodobieństwo zrealizowania się zakładanego scenariusza jest porównywalne lub większe niż to, iż Polacy zostaną mistrzami europy w piłce nożnej. Z drugiej strony łatwo też znajdziemy półroczną lokatę, która bez ponoszenia praktycznie żadnego ryzyka przyniesie 6,5 proc. (w skali roku). Nie ufajmy więc bezkrytycznie reklamom i zawsze szczegółowo analizujmy alternatywne możliwości. Może się bowiem okazać, że to, co wygląda na dobrą okazję, jest tylko sprytną strategią marketingową działającą na nasze emocje.