Komisja Europejska przedstawiła opinie dotyczące trzech projektów decyzji Urzędu Komunikacji Elektronicznej w sprawie hurtowych rynków telekomunikacyjnych. W przypadku rynku dzierżawy odcinków zakończeń łączy KE zgodziło się z UKE, że Telekomunikacja Polska ma na tym rynku pozycję dominującą i należy na nią nałożyć obowiązki regulacyjne, w tym dotyczące cen. Do dwóch pozostałych projektów: na temat dzierżawy łączy oraz tranzytu połączeń KE ma uwagi.

Poważne wątpliwości

Komisja Europejska ma poważne wątpliwości, czy TP ma znaczącą pozycję na rynkach dzierżawy łączy niebędących zakończeniami łączy i usług tranzytu połączeń w sieci stacjonarnej. Urząd ma dwa miesiące na przedstawienie dodatkowych wyjaśnień. Może też wycofać się z projektów regulacji.

- Przekażemy KE dodatkowe analizy i wyjaśnienia - mówi Anna Streżyńska, prezes UKE.

Viviane Reding, komisarz KE ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów, uważa, że prezes UKE nie zbadał w swojej analizie dotyczącej rynku dzierżawy łączy, do jakiego stopnia operatorzy alternatywni muszą polegać na infrastrukturze TP oraz czy jest to uzależnione od istniejącej regulacji.

- Prezes UKE nie rozpatrzył też wpływu odmowy przez TP udostępnienia tych określonych linii lub podwyższenia cen na sytuację zainteresowanych operatorów alternatywnych - stwierdza Viviane Reding.

Zbadać trendy

Komisja dostrzega, że w 2006 roku TP zwiększyła udział w tym rynku, ale zaznacza, że biorąc pod uwagę krótki okres wzrostu (KE nie dysponuje danymi za 2007 rok) oraz to, że niektórzy z operatorów alternatywnych mają istotny udział w rynku (Exatel w 2006 roku miał 23 proc., a Telekomunikacja Kolejowa - 17 proc.), nie można na razie wyciągać ostatecznych wniosków dotyczących dominacji. Ponadto tylko około 42 proc. wszystkich usług TP w omawianym rynku jest świadczonych stronom trzecim, a reszta przypada na spółki-córki TP.

- Prezes UKE powinien ocenić, do jakiego stopnia udziały w rynku operatorów alternatywnych są zależne od infrastruktury TP oraz zebrać dane rynkowe także z roku 2007 w celu oceny, czy zwyżkujący trend udziałów w rynku TP podlega kontynuacji - stwierdza komisarz Reding.

W przypadku rynku tranzytu połączeń KE zwraca uwagę, że udział TP w tzw. rynku handlowym (nie uwzględnia sprzedaży spółkom-córkom) wynosi ok. 11 proc., a po uwzględnieniu sprzedaży wewnętrznej (głównie na rzecz PTK Centertel) rośnie do 37,5 proc. Tymczasem o znaczącej pozycji można mówić - poza wyjątkowymi sytuacjami - dopiero po przekroczeniu 40 proc. udziału.

Sztuczny ruch tranzytowy

UKE twierdzi, że prawie cały ruch tranzytowy w Polsce jest sztucznie zawyżany i statystyki nie oddają rzeczywistego popytu na usługi tranzytu, a niektórzy operatorzy alternatywni oferują usługę, bo mają korzystne umowy z TP (nie płacą za połączenia kończące się w sieci TP). Inni decydują się na oferowanie tranzytu w celu sztucznego zawyżenia swoich przychodów. Przedstawiciele operatorów potwierdzili opinię UKE o sztucznym zawyżaniu tranzytu połączeń.