Komisja Nadzoru Finansowego ma zastrzeżenia do kampanii reklamowej firmy ubezpieczeniowej Liberty Direct. W reklamach telewizyjnych, prasowych i na billboardach ubezpieczyciel kusi klientów obietnicą decyzji o wypłacie odszkodowania z AC do dziesięciu dni. W żadnych reklamach nie ma zastrzeżeń lub informacji, że w praktyce termin ten nie dotyczy wszystkich, lecz około 80 proc. klientów i w określonych warunkach nie będzie spełniony. Istnieje więc ryzyko, że przeciętny odbiorca takiej reklamy zrozumie z niej, że ubezpieczyciel gwarantuje wypłatę w takim terminie.

- Uważamy, że reklama może wprowadzać w błąd nieprofesjonalnych uczestników rynku, więc zwróciliśmy na to uwagę zakładu ubezpieczeń - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Informacje w internecie

Ubezpieczyciel broni się, tłumacząc, że w reklamach zachęca do kontaktu z call center i przez internet, gdzie można wyjaśnić ewentualne wątpliwości.

- Konsultanci mają wyjaśnić potencjalnym klientom zasady i warunki wypłaty odszkodowań z polis AC, tak abyśmy w przypadku wystąpienia szkody mogli jak najszybciej podjąć decyzję o wypłacie - mówi Rafał Karski, dyrektor marketingu Liberty Direct.

Dodaje, że na stronie internetowej znajdziemy informację, że wypłata może opóźnić się, gdy auto jest w leasingu lub kredycie, z cesją na instytucję, gdy są problemy ze skontaktowaniem się z innymi uczestnikami wypadku lub potrzebna jest dodatkowa ekspertyza.

Nadzór tylko prosi

Nie wiadomo, jakie będą rezultaty interwencji, bo KNF nie nadzoruje Liberty Direct i nie może wydać zaleceń.

- Ten ubezpieczyciel działa w Polsce na zasadzie swobody przepływu usług ubezpieczeniowych jako oddział hiszpańskiej spółki - wyjaśnia Łukasz Dajnowicz.

Oznacza to, że KNF może tylko poprosić takie towarzystwo o zmianę przekazu reklamowego, jeśli zauważy, że jest on niezgody z prawem. Jeśli to nie poskutkuje, musi interweniować w nadzorze macierzystym, w tym wypadku hiszpańskim.