Ponad pół roku temu poruszałem temat produktów inwestycyjnych z gwarancją zachowania kapitału, dostrzegając powolny wzrost zainteresowania taką formą lokowania oszczędności. Dziś, po wielu miesiącach bessy na warszawskiej giełdzie, możemy śmiało stwierdzić, że popularność tego rodzaju produktów zdecydowanie rośnie. Dotyczy to zarówno funduszy inwestycyjnych z ochroną kapitału, jak też produktów strukturyzowanych, oferowanych przez banki i firmy ubezpieczeniowe. Możemy znaleźć co najmniej dwa powody występowania tego procesu. Po pierwsze, klienci są zniechęceni dużymi stratami, które ponieśli na inwestycjach w jednostki funduszy akcyjnych w ciągu ostatniego roku, a po drugie, dystrybutorzy zostali zmuszeni do zaoferowania czegoś w zamian, bo z oczywistych względów kapitał do funduszy dzisiaj nie płynie.

Czego dziś oczekują inwestorzy? Bessa na giełdzie spowodowała wzrost awersji do ryzyka, w związku z czym klienci instytucji finansowych poszukują dziś przede wszystkim gwarancji zachowania kapitału. Wzrost rynkowych stóp procentowych spowodował napływ ogromnych środków na lokaty bankowe. Klienci, chcący zarobić więcej, skierowali swoją uwagę w kierunku produktów strukturyzowanych. Co kupujemy, inwestując w popularne strukturki? W uproszczeniu większość kapitału lokujemy w obligacje zerokuponowe, która to inwestycja zapewnia nam gwarancję kapitału, a reszta jest inwestowana w instrumenty pochodne, co pozwala na partycypację w ewentualnych wzrostach aktywów bazowych, na których są oparte. Możemy zainwestować pośrednio w akcje notowane na rynkach światowych, surowce, waluty lub w koszyk różnorodnych aktywów. W przypadku niekorzystnej koniunktury nie osiągniemy zysku, ale nie poniesiemy również strat. Warto jednak pamiętać o kilku istotnych elementach związanych z tego rodzaju inwestycją. Przede wszystkim należy zapoznać się z warunkami emisji, abyśmy świadomie dokonali wyboru i zrozumieli mechanizm działania produktu - warto wiedzieć, w jakiej sytuacji rynkowej możemy liczyć na satysfakcjonującą stopę zwrotu. Pamiętajmy też, że mamy gwarantowany jedynie kapitał, a nie zysk (chyba że minimalny). Jeżeli usłyszymy od sprzedawcy, że dana struktura dałaby 15 proc. rocznego zysku w ciągu ostatnich trzech lat, to chodzi o historyczne stopy zwrotu, a nie o gwarancję zysku w przyszłości. W finansach nie ma cudów. Jeżeli rynkowe stopy w Polsce są na poziomie ok. 6,5 proc. (a na rynkach rozwiniętych znacznie niżej), to nikt nam nie zagwarantuje zysku na poziomie kilkunastu procent rocznie. Rok temu duża część klientów, nabywających jednostki funduszy akcyjnych myślała, że dokonuje inwestycji w lokatę bankową, która da dochodowość, powiedzmy 40 proc. w skali roku. Warto pamiętać o tym doświadczeniu.