Transakcja przejęcia jubilerskiej spółki W.Kruk przez producenta odzieży Vistula & Wólczanka może wzbudzić zainteresowanie inwestorów bardziej agresywnymi niż dotychczas przejęciami firm. Eksperci są zdania, że może powstać cały segment usług doradczych wyspecjalizowanych w obsłudze agresywnych przejęć - zarówno po stronie przejmujących, jak i firm broniących się przed przejęciem.

- Może powstać nowe biuro maklerskie lub firma inwestycyjna, które spróbują rozkręcić ten rynek w Polsce - mówi Grzegorz Zalewski, ekspert DM BOŚ.

Wrogie przejęcie to nowość

Sposób przejęcia spółki jubilerskiej zaskoczył inwestorów.

- W Polsce do tej pory nie dochodziło do takich działań. To może być jednak przykład, który pociągnie za sobą kolejne. Teraz wszyscy uczestnicy rynku muszą przeanalizować tę transakcję i nie wykluczałbym, że w przyszłości, przy sprzyjających okolicznościach, mogą wydarzyć się podobne - dodaje Michał Nowacki z Ernst & Young.

Wrogie przejęcia to zjawisko charakterystyczne głównie dla rynku giełdowego. Dotyczy sytuacji, w których oferta zakupu akcji jest kierowana bezpośrednio do akcjonariuszy, z pominięciem zarządu. Na giełdach zachodnich, szczególnie w przypadku spółek o rozproszonym akcjonariacie, zarządy są stale zagrożone wrogim przejęciem. Na GPW większość spółek ma inwestorów strategicznych i niebezpieczeństwo wrogiego przejęcia jest zdecydowanie niższe.

- Niewykluczone jednak, że po prekursorskiej transakcji wrogie przejęcia zaczną się w ogóle pojawiać na naszym rynku, zwłaszcza w sektorze mniejszych firm. Może pojawić się ożywienie, zwłaszcza że ceny akcji spadły do poziomów, w których mogą być atrakcyjne - uważa Marcin Materna z Millennium DM.

Jak mówi Michał Nowacki z Ernst & Young, na rynku publicznym, o ile nie mamy do czynienia z uzgodnionymi przez inwestorów i akcjonariuszy transakcjami, firmę może uchronić przed przejęciem przede wszystkim koncentracja w jednym ręku głosów zapewniających kontrolę nad przedsiębiorstwem.

Ostrzeżenie dla debiutantów

W.Kruk to też sygnał ostrzegawczy dla firm planujących debiut na giełdzie.

- Jest ryzyko, że utracą kontrolę nad spółką, jeżeli upublicznienie będzie faktyczne, akcjonariat będzie rozproszony, na przykład w wyniku kolejnych emisji akcji - mówi Grzegorz Zalewski.

W. Kruk, choć bez efektu, próbował wykorzystywać klasyczne techniki obrony przed przejęciem - odradzał sprzedaż akcji, wskazując na niską cenę i ryzyka dla rozwoju spółki. Na światowych giełdach zarządy wrogo przejmowanych spółek często stosowały bardziej drastyczne sposoby, np. sprzedaż ważnych aktywów czy wysokie odprawy dla zwalnianej kadry kierowniczej. Takie środki działają jednak głównie na korzyść zarządów, a nie akcjonariuszy i firmy.

- Ponieważ mogą one doprowadzić do obniżenia wartości spółki, a głównym celem zarządów powinna być przecież ochrona interesów akcjonariuszy, możliwości wykorzystywania technik obronnych godzących we właścicieli i spółkę zostały na świecie ograniczone - mówi Maciej Grześków z PricewaterhouseCoopers.

Z rynku niepublicznego, czyli spółek prywatnych, stale napływają informacje o przejęciach, rozmawiają o nich też spółki giełdowe, np. LPP, właściciel sieci odzieżowej Reserved, z Artmanem, czy właściciele sieci restauracyjnych AmRest i Sfinks. Jednak po kilku latach gwałtownego wzrostu w tym roku rynek fuzji i przejęć w Polsce może zwolnić.

- Trudno będzie osiągnąć taki wzrost jak w roku poprzednim. Spada koniunktura na światowym rynku fuzji i przejęć. Polska zapewne nie uchroni się przed tym trendem, tym bardziej że wśród inwestorów ciągle przeważają inwestorzy zagraniczni - mówi Maciej Grześków.

Powody hamowania rynku

Podstawowa przyczyna to spadek optymizmu inwestorów co do przyszłej koniunktury w gospodarce, wynikający z pogorszenia sytuacji w USA. Przekłada się to na globalny rynek, w tym rynek długu, którym najczęściej finansowane są fuzje i przejęcia. W efekcie dostęp do finansowania transakcji jest trudniejszy.

- Nie jest więc wykluczone, że w 2008 roku polski rynek nie powtórzy ubiegłorocznego wzrostu do 17,7 mld dol. Nie powinno jednak również dojść do znaczącego spadku - dodaje Maciej Grześków.

Polska jest nadal dobrze postrzegana przez fundusze typu private equity i venture capital, które u nas i w krajach regionu zakładają swoje biura, co w przyszłości powinno przynieść efekty w postaci dalszego zaangażowania inwestycyjnego w Polsce.

JAK DOSZŁO DO PRZEJĘCIA W.KRUK

Kiedy notowany na GPW producent odzieży Vistula & Wólczanka ogłosił, że chce skupić od akcjonariuszy W.Kruk akcje, które dadzą mu kontrolę, zarząd spółki ogłosił, że to próba wrogiego przejęcia. Vistula nie zaproponowała rozmów o przejęciu lub fuzji. Na wezwanie Vistuli odpowiedzieli właściciele ponad 66 proc. akcji. Umożliwił to głównie brak kontroli jednego akcjonariusza nad kontrolnym pakietem akcji. Inwestorzy nie zaufali rodzinie, która firmę stworzyła.