Za 95 mln euro (około 321 mln zł) Grupa TVN przejmie od Grupy ITI (właściciel obu spółek) 25 proc. plus jedną akcję platformy cyfrowej n, wierzytelności z tytułu pożyczek udzielonych platformie w wysokości 35,3 mln euro oraz możliwość przejęcia kontroli nad n za trzy lata.

Wiadomość o transakcji przestraszyła inwestorów, którzy sprzedawali akcje, a kurs spadał nawet w tempie 9 proc. Liczyli oni, że TVN przejmie n, ale dopiero jak wyjdzie ona na prostą. W ubiegłym roku jej strata netto wyniosła 208 mln zł, a w I kwartale tego roku 47 mln zł.

- Przejęcie n oznacza dla TVN dywersyfikację źródeł przychodów, a w miarę rozwoju platformy także możliwość zabezpieczenia przed zmianami koniunktury na rynku reklamowym - tłumaczył Piotr Walter, prezes Grupy TVN.

Na koniec tego roku platforma n ma mieć już 500 tys. abonentów (obecnie jest ich 320 tys.). Według wcześniejszych zapowiedzi taka liczba abonentów miała gwarantować rentowność projektu. Ale wczoraj TVN zapowiedział, że n może wyjść na plus w ciągu najbliższych dwóch lat. W tym czasie będzie zaniżać zysk TVN.

Za trzy lata TVN będzie mógł dokupić kolejne 25 proc. udziałów w n po cenie rynkowej.

- Jeżeli platforma n będzie sobie dobrze radzić, jej wartość wzrośnie, więc TVN będzie musiał zapłacić za kolejną część udziałów jeszcze więcej niż teraz. Może się to odbyć kosztem udziałowców TVN - mówi Łukasz Kołaczkowski, analityk Millennium Dom Maklerski.