Zmiana nie jest zaskoczeniem. Już po ostatnich wyborach parlamentarnych minister skarbu Aleksander Grad stwierdził, iż w PKO BP należy zmienić radę nadzorczą, która powinna ogłosić konkurs na nowego prezesa. Jak rzekł minister, tak się i stało. Konkurs wygrał b. wiceprezes NBP – Jerzy Pruski. Jutro po decyzji rady zasiądzie w fotelu prezesa banku.

Poprzedni prezes odchodzi z tarczą

Bank pod jego kierownictwem miał bardzo dobre wyniki (ponad 2,7 mld zł zysku netto za miniony rok), a zarząd ma zaproponować dziś wypłatę dywidendy wynoszącej 1,09 zł na akcję, a więc o 11 groszy większej niż rok temu.

O kondycji banku świadczą słowa odchodzącego prezesa, który stwierdził kilka dni temu, że PKO BP może spokojnie stawać w szranki z Pekao SA, nowym liderem polskiej bankowości detalicznej (po połączeniu z BPH).

Nowa rada nadzorcza również dobrze ocenia wykonywanie przez niego obowiązki - w propozycjach uchwał na dzisiejsze walne zgromadzenie jest m.in. skwitowanie dla ustępującego szefa banku. Rafał Juszczak ma zresztą sporo sukcesów, widocznych także medialnie – jak uruchomienie działalności banku w siedemnastym polskim województwie, czyli w Londynie. W nagrodę otrzyma nagrodę roczną, wcale nie gigantyczną – 50784 zł i 48 groszy. Odchodzący prezes mówił dziennikarzom, że pierwsza rzecz, jaką zamierza zrobić po odejściu z PKO BP to się wyspać. Chociaż pamiętając, jak szybko działa Rafał Juszczak i jak szybko mówi – to spanie też będzie szybkie. 

Trudne zadania przed nowym szefem

Wybór nowego szefa jednej z największych polskich instytucji finansowych nie był prosty. Kiedy w marcu tego roku zmieniona już rada ogłosiła konkurs na prezesa i siedmiu wiceprezesów banku, wpłynęło 113 zgłoszeń od 74 osób. Dalej rada nadzorcza wybierała spośród 55 kandydatów, którzy złożyli 89 aplikacji. Ostatecznie, na początku kwietnia tego roku, rada wybrała Jerzego Pruskiego, a ten sam dobierze sobie wiceprezesów. Pruski, który w styczniu tego roku w związku z konfliktem z obecnym prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem, zrezygnował z funkcji pierwszego wiceprezesa NBP, nie jest nowicjuszem w bankowości detalicznej. Ma za sobą czas w byłym LG Petrobanku, gdzie był m.in. wiceprezesem.

To doświadczenie mu się przyda, zważywszy na pozycję oraz plany PKO BP. Przyjęta przez bank strategia na lata 2008 - 2012 zakłada m.in. że PKO BP będzie liderem w bankowości detalicznej, wiodącym bankiem w bankowości korporacyjnej i rozwijać się będzie na Ukrainie (tam PKO BP chce wejść silnie w segment kredytów detalicznych).

Bank chce być pierwszy pod względem udziałów w rynku i zyskowności. W atrakcyjnych segmentach bankowości – takich jak pożyczki gotówkowe i hipoteczne PKO BP chce rosnąć szybciej niż rynek. Celem jest 30 - 35 proc. udziału w rynku pożyczek gotówkowych, kredytów hipotecznych, kart kredytowych, funduszy inwestycyjnych, obsłudze małych i średnich form oraz w bankowości osobistej. Strategia liczy na zwiększoną aktywność klientów. Bank chce, aby każdy klient korzystał średnio nie z dwóch, ale z trzech produktów oferowanych przez PKO BP. Chce, aby 6 mln klientów bankowości detalicznej posiadających konta korzystało z 12 mln produktów. Do tego wszystkiego ma dojść wiodąca pozycja w obsłudze średnich firm i pozycja lidera w obsłudze sektora publicznego. Celem jest spadek wskaźnika kosztów do przychodów do 40 proc. w 2012 roku i osiągnięcie wskaźnika ROE (wskaźnik rentowności mierzony zyskiem do kapitału własnego) na poziomie 30 proc.

51,49 proc. akcji PKO BP ma Skarb Państwa, przy czym ten udział ma się zmniejszać, choć przy pozostawieniu kontrolnej pozycji Skarbu Państwa. PKO BP ma teraz silnego przeciwnika, czyli Pekao SA po fuzji. Będzie miał nowy zarząd. Ciekawe, jaką dywidendę zarząd Jerzego Pruskiego zaproponuje za rok.