Powołanie Rady to efekt styczniowych zapowiedzi prezesa giełdy Ludwika Sobolewskiego, który w czasie głębokich spadków zarzucał analitykom, że ich wypowiedzi bywają nieodpowiedzialne i ocierają się o manipulację. Analitycy i maklerzy bardzo krytycznie wyrażali się wtedy o pomyśle jakichkolwiek regulacji dotyczących ich wypowiedzi o sytuacji na rynku, a o ewentualnej próbie ograniczania wolności wyrażania opinii przez osoby związane z rynkiem mówili jak o światowym ewenemencie.

Niestety, ciągle niewiele wiadomo o konkretnych celach Rady i sposobach ich realizacji. Po kliku miesiącach od zapowiedzi o jej powołaniu widać jednak zmiany w nastawieniu do tego pomysłu. Ludzie związani z rynkiem nie zmieniają swojej krytycznej opinii o Radzie, ale w ich wypowiedziach jest już mniej emocji. Łagodniejsze podejście widać też u przedstawicieli Giełdy Papierów Wartościowych. Znamienna jest na przykład zmiana jej nazwy, której początek pierwotnie brzmiał Rada Etyki. Na początku kwietnia etykę zastąpiła edukacja.

Według analityka z jednego z największych domów maklerskich powstanie Rady to efekt niefortunnych wypowiedzi prezesa Sobolewskiego z początku roku, któremu trudno teraz wycofać się z wcześniejszych zapowiedzi.

- Nie rozumiem tej inicjatywy, więc specjalnie się nią nie przejmuję ani nie czekam na to, co Rada wymyśli. Jak wymyśli, będziemy się zastanawiać, czy to pomysły potrzebne, czy nie - mówi.

Krytykuje jednocześnie skład Rady. Mimo że większość osób, które na zaproszenie GPW weszły w jej skład, jest związana z szeroko pojętym rynkiem kapitałowym i gospodarką, nie pracowały bezpośrednio w tym segmencie rynku, któremu działania Rady będą poświęcone.

- To makroekonomiści, byli politycy, językoznawcy, z których chyba nikt nigdy nie zajmował się profesjonalnie tym, co mają oceniać - dodaje.

Przed zbliżającym się posiedzeniem Rady, po wielu emocjach, jakie wzbudził pomysł jej powołania, uczestników rynku uspokaja Ludwik Sobolewski. Zapowiada, że Rada nie będzie zajmowała się cenzurowaniem opinii o sytuacji na rynku akcji. Może za to podjąć próbę wykształcenia standardów dotyczących wyrażania opinii o sytuacji na giełdzie.

Zdaniem Mariusza Staniszewskiego, prezesa Noble Funds TFI, Rada w żadnym wypadku nie powinna być ciałem, które będzie decydowało, co o rynku można mówić, a czego nie.

- Jeżeli chodzi o Radę i próbę wypracowania pewnych standardów dotyczących wyrażania opinii o sytuacji na rynku, nie mogę powiedzieć, że jestem optymistą mocno popierającym ten pomysł, ale też go nie neguję. Powstaje jednak pytanie, jak rozwiązać dylemat związany z koniecznością zachowania prawa do niezależności wypowiedzi i opiniami nieprzemyślanymi, które mogą wywołać panikę na rynku, a takie pojawiły się na przykład w czasie styczniowych spadków - mówi szef Noble Funds.

O tym, że próba stworzenia standardów polityki informacyjnej o sytuacji na rynku będzie trudna, mówi również profesor Krzysztof Opolski, ekonomista i członek Rady.

- Ale na pewno w grę nie wchodzi zakładanie kagańca, nie może pojawić się cenzura - dodaje.

RADA EDUKACJI I ŁADU INFORMACYJNEGO PRZY GPW

Według zapowiedzi Ludwika Sobolewskiego, prezesa GPW w Warszawie, misją Rady będzie opracowanie, promowanie oraz upowszechnianie zasad dobrej praktyki w zakresie publicznych wypowiedzi o sytuacji na rynku instrumentów finansowych, a w szczególności ogólnych komentarzy i prognoz dotyczących rynku giełdowych instrumentów finansowych. Innym celem Rady ma być też upowszechnianie właściwego rozumienia istoty rynku kapitałowego i inwestowania na nim. W skład Rady weszło na zaproszenie GPW 12 osób, w tym m.in. Jerzy Bralczyk, językoznawca, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Kazimierz Marcinkiewicz, były premier, teraz dyrektor wykonawczy w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Jacek Socha, były przewodniczący KPWiG, obecnie wiceprezes PricewaterhouseCoopers w Polsce.